Nie chcę być w związku, nigdy

Ja mam 52 lata. Dla wielu było i jest nie do pojęcia jak ja mogę być szczęśliwym człowiekiem. Jestem sama jeste.m bardzo szczęśliwa. Nigdy nie widziałem się w żadnym związku. Nigdy. Od lat pytania dlaczego nie wyszłam za mąż. Nawet teraz mam 52 lata pytają. Mówię już jestem wreszcie w takim wieku że nie muszę odpowiadac. Nie chcę być nigdy w związku. Może w filmach i w wyobraźni fajnie to wygląda,ale w rzeczywistości nie wyobrażam sobie być z kimś w związku.Ogólnie raczej nie przepadam za ludźmi i wolę samotność.Zastanawiam się czy to normalne i czy wy też nie macie zamiaru nigdy mieć chłopaka/dziewczyny? – Walcząc z LGBT, nie walczymy z ludźmi, ale z ideologią, która chce zniszczyć naszą tożsamość narodową. Solidarna Polska mówi temu twarde „nie!' – przekonuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą' Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości, prokurator generalny. Nie chcę być w związku. Na początek - mam 17 lat, nigdy nie byłem w związku. Zauważyłem w swoim życiu coś dziwnego - normalnie przyjaźnię się z dziewczynami, jestem dla nich miły itd. Ale gdy myślę o związku - nie chcę go, ciężko jest to opisać. Choć kochanie może być słodkie, czasami pozostawia mdlący posmak w ustach. Chcę znowu być singlem i wiem, czego chcę. Ale ty? Odkąd pamiętam, zawsze byłem zakochany. Jestem szczęśliwy w miłości i zawsze byłem szczęśliwy wiedząc, że mam kogoś wyjątkowego, kto mnie pragnie i chce ze mną być. Ale nagle chcę znowu być singlem. Ponieważ nie mogę być dziewczyną po dwudziestce i nie być z kimś w związku - najwyraźniej. Oczekuje się, że jeśli jesteś w pewnym wieku, lepiej mieć kogoś przy sobie, bo inaczej skończysz sam. Cóż, nie chcę teraz związku. To może brzmieć niecodziennie w przypadku takiej młodej dziewczyny jak ja, ale to prawda.

GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. O AUTORZE. ISTOTA PROBLEMU Cz. 2/2

2018.12.16 11:42 Gazetawarszawska GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. O AUTORZE. ISTOTA PROBLEMU Cz. 2/2

Gazeta "New York Times" opublikowała wyniki badań, przeprowadzonych przez grupę amerykańskich naukowców. Przeanalizowali oni 78 największych osobistości w historii ludzkości i okazało się, że:
- 37% - miało ostre choroby psychiczne podczas ich życia;- 83% - było oczywistymi psychopatami;- 10% - było lekko psychopatycznymi;- 7% - było normalnymi ludźmi.
Kiedy badania zawężono do 35 z największych geniuszy w historii ludzkości, to okazało się, że:
- 40% - cierpiało na ostre choroby psychiczne;- 90% - było psychopatami.
Oto dlaczego w degeneralogii istnieją trzy "Prawa 90%", trzy podstawowe prawa profesora Igora Borisowicza Kałmykowa:
- 90% - wszystkich poważnych przestępstw wiąże się ze zboczeniem, zwyrodnieniem;- 90% - wszystkich chorób (za wyjątkiem chorób zakaźnych) wiąże się ze zboczeniem, zwyrodnieniem;- 90% - wszystkich geniuszy w historii ludzkości było zboczeńcami, zwyrodnialcami.
Badam ten przedmiot już od ponad 50 lat i po całym tym czasie, poświęconym na prace badawcze, doszedłem do następującego wniosku:
Degeneralogię powinny badać służby bezpieczeństwa państwowego wszystkich krajów bez wyjątku. Jest to konieczne po to, abyśmy już nigdy więcej nie szli na wojnę - naród przeciwko narodowi, dla zabawy i sadystycznych przyjemności przywódców zdegenerowanej sekty.
Również usilnie zalecam, aby Podstawy Degeneralogii były obowiązkowo wprowadzone w starszych klasach szkół i na pierwszych latach wyższych uczelni, aby normalni ludzie wiedzieli o istnieniu ogromnej klasy degeneratów i potrafili dokonać właściwego wyboru w młodości dla stworzenia zdrowej rodziny.
- Skąd Pan wie, może sam Pan jest degeneratem?
- W poprzednim pytaniu mówiliśmy o sprawdzaniu na degenerację według drzewa genealogicznego. Jest to prosty i stosunkowo łatwy test-sprawdzenie, dostępny dla prawie każdego z nas.
Istnieją jednak specjalne przypadki. Co mają robić sieroty – podrzutki, które nie znają swojej historii rodzinnej? Co mają robić przybrane dzieci, którym w większości przypadków ich zdegenerowani przybrani rodzice nie mówią o tym (często sami nie mają tej informacji)? Te przybrane dzieci będą całkowicie przekonane, że oni i ich przybrani rodzice są jedną rodziną.
Pośród klasy degeneratów jest tak wiele wszelkich diabolicznych kombinacji, że u nich tam sam diabeł złamie nogę. Na przykład, czy wiecie Państwo, że degeneraci biorą ogromną ilość przybranych dzieci? Setki tysięcy rocznie. Te przybrane dzieci nie będą żyć w małżeństwach z prawdziwymi dziećmi degeneratów (mówiliśmy już o tym wcześniej - o nienormalnych relacjach seksualnych wśród degeneratów).
Te przybrane dzieci, gdy nadejdzie czas, aby stworzyć własną rodzinę, będą szukać, szukać, szukać wśród swoich zdegenerowanych przyjaciół, aż w końcu znajdą innego partnera, który był również normalnym, takim samym adoptowanym dzieckiem. Te nowe rodziny będą normalne w 100%, ale wszystko wokół, w tym również oni sami, będą w 100% przekonani, że oni też są degeneratami, ponieważ z pianą na ustach będą bronić wszystkich dziwnych, nietypowych zachowań swoich „rodziców” i przyjaciół. Czy widzą Państwo, jak wszystko się od razu skomplikowało?
Dlatego w degeneralogii wszystkie reguły i aksjomaty zawsze mówią o 90% i nigdy nie mówią o 100%. Ponieważ dzieci i wnuki tych "przybranych par" będą głośno krzyczeć:
"Tak, jesteśmy w 100% zdegenerowani, w drugim, a nawet w trzecim pokoleniu!Jednak - popatrzcie na nas! My jesteśmy normalni! Nasze dzieci są normalne!Jak to wszystko nam wytłumaczysz - drogi nasz przyjacielu?"
W bardzo prosty sposób. Każdy może szybko wykonać prosty test-samosprawdzenie.
Z tymi, którzy trafiają do trzeciego stadium degeneracji (wady wrodzone) i w drugiego stadium degeneracji (choroby psychiczne), wszystko wydaje się być jasne.
Pozostaje ustalić, czy trafiają Państwo do pierwszego stadium degeneracji (perwersje seksualne).
W naszym postępowym wieku wiele seksualnych perwersji pod presją degeneracyjnej propagandy w środkach masowego przekazu (masowej dez-informacji) stało się prawie normą. Pozycja 69 jest już zalecana na amerykańskich uniwersytetach jako dobry środek antykoncepcyjny. Wielu z klasy normalnych ludzi już zaczęło to robić. Jak zatem będziemy mogli sprawdzić siebie pod kątem perwersji, zboczeń seksualnych?
W bardzo prosty sposób.
Spróbujcie zrobić to w normalny sposób, tak jak nasi ojcowie i dziadowie robili to od stuleci, "twarzą w twarz - i mężczyzna na górze".
Kilka razy. Bez oszustwa.
Nie próbujcie sobie wyobrazić, kiedy śpicie z żoną, że śpicie z innym mężczyzną, z psem lub ze swoją matką ...
Jeśli wyniki tego autotestu będą pozytywne – to nie muszą Państwo o nic się martwić. Po prostu wyprała wam mózg propaganda degeneracyjna i nauczyła was robić idiotyczne rzeczy. Nawet jeśli poprzedni test sprawdzenia „waszego drzewa genealogicznego” dał inny wynik - to znaczy, że po prostu wam nie powiedziano, że jesteście przybranym dzieckiem, czy też waszym rodzicom nie powiedziano, że oni byli przybranymi dziećmi.
Natomiast jeśli wynik autotestu na perwersje seksualne okazałby się negatywny, to - niech Bóg pomoże wam dokonać prawidłowego wyboru. Ale o tym porozmawiamy później.
- A dlaczego nie założyć, że wszyscy jesteśmy degeneratami?
- Pańskie pytanie przypomniało mi historię pewnej starej kobiety, przebacz Boże, która przed śmiercią wyraziła całą swoją filozofię życiową w jednym zdaniu:
Cały świat - to burdel, wszyscy ludzie – to kur .. (ros. - Весь мир – бардак, все люди – бл.ди)
Myślę, że wielu złodziei, alkoholików i narkomanów mogłoby podobnie sformułować swoje poglądy na życie. Wierzą w to oni całym sercem. Myślą oni, że cały świat jest taki sam jak oni.
Oczywiście, są złodzieje, przebacz Boże, alkoholicy i narkomani. Jednak jest też mnóstwo normalnych ludzi. Budują oni domy, drogi, mosty i tunele. Codziennie przewożą tysiące ludzi w samolotach, pociągach i autobusach. Latają w kosmosie. Stale tworzą. Wszystkie klany rodzinne ze zdrowym drzewem genealogicznym będą tego świadkami.
Normalnych ludzi jest tak dużo, że cała niszczycielska energia klasy degeneratów nie zdołała ich zniszczyć, chociaż ta wojna trwa bez końca już przez wiele tysięcy lat.
- Co Pan myśli na temat Międzynarodowego Funduszu Walutowego?
- Struktura władzy klasy zdegenerowanej na Zachodzie jest praktycznie taka sama jak struktura władzy Partii Komunistycznej na Wschodzie.
Każda organizacja radziecka, w tym "Ruch na rzecz pokoju i współpracy gospodarczej", miała mnóstwo pomocników technicznych - referentów. Zwykle znajdowali się w dolnej części eszelonu struktury, ale wszystkie te struktury obejmowały również pewną liczbę wysokiej jakości patentowanych komunistów na kierowniczych stanowiskach.
Czy może Pan sobie wyobrazić dowolną poważną organizację radziecką, gdzie stanowiska kierownicze zajmowaliby nie członkowie partii?
To samo dotyczy zachodniego odpowiednika radzieckiego Kominternu - hominternu, tego sojuszu międzynarodowego bractwa homosiów - degeneratów.
Dlatego, odpowiadając na Pańskie pytanie, myślę, że 90% liderów MFW jest patentowanymi degeneratami. Reszta członków tej organizacji (zwykły personel techniczny) - myślę, że jest wystarczająco dobrze wytresowany, ​​aby nie zadawać niewygodnych pytań na temat decyzji kryminalnych i zaleceń swoich przywódców.
- Co Pan myśli o Jelcynie i jego drużynie?
- Wszystkie debaty na temat jego działalności wiążą się z tym, że ludzie złudnie myślą, że Jelcyn i wybrani przez niego degeneraci – wszyscy razem pracują na rzecz dobra Rosji.
Jest to bardzo niebezpieczne złudzenie.
Wszyscy oni – są gangiem degeneratów, posadzonych robić to, co robią, i to całkiem skutecznie. Ich głównym zadaniem jest:
Myślę, że z tym zadaniem poradzili sobie dość sprawnie. A kiedy już potną na złom ostatnią sowiecką atomową łódź podwodną – to dopiero wtedy poznacie prawdziwe oblicze zachodniej demokracji, która od dawna znajduje się pod piętą przywódców zdegenerowanej sekty.
- Czy może być w Rosji normalny rząd?
- Pańskie pytanie dotyczące rosyjskiego rządu (lub rządu jakiegokolwiek innego państwa) doprowadziło nas do drugiej części naszej rozmowy.
W pierwszej części dowiedzieliśmy się o tym, że istnieje liczna klasa degeneratów - fakt absolutnie nieznany większości normalnych ludzi. W drugiej części tej rozmowy dowiemy się o tym, że klasa degeneratów jest niejednorodna.
Degeneraci bywają dobrzy, źli i wstrętni (ros. - хорошие, плохие и мерзкие). Dokładniej - dobrzy zboczeńcy, źli degeneraci i wstrętni wyrodki rodzaju ludzkiego. (ros. - хорошие вырожденцы, плохие дегенераты и мерзкие выродки рода человеческого).
Ponownie, po raz kolejny, chcę podkreślić, że termin degenerat jest używany przez nas jako termin czysto medyczny (zboczeniec) i nie powinien być odbierany jako słowo obraźliwe.
W socjologii wyższej degenerat – to pojęcie biologiczne. Tj. jeśli normalne i zdrowe zaadoptowane przez rodzinę chasydzko - lubawiczewską dziecko przejdzie wieloletnią szkołę wychowania talmudycznego, to od tego nie stanie się ono biologicznym degeneratem. Prawdopodobnie stanie się moralnym potworem, jednakże, poznając wyższą socjologię, jako biologicznie normalny człowiek, może stać się w pełni naszym przyjacielem i sprzymierzeńcem. Z drugiej strony, również prawdziwi biologiczni zboczeńcy mogą niekiedy stać się naszymi przyjaciółmi i sojusznikami.
Na przykład, Piotr Iljicz Czajkowski był takim dobrym zboczeńcem (degeneratem). Jego nienormalne życie seksualne i brak dzieci są wyraźnym wskaźnikiem degeneracji jego rodu. Jednak napisał on zdumiewające dzieła muzyczne, był cichym i dobrze wychowanym człowiekiem. Jego muzyka nie była dekadencką i nie popierał on trucizny dekadencji w świecie sztuki. Ponadto, jak już mówiłem, nie miał dzieci. Wszystko to pozwala nam odnieść go do kategorii dobrych zboczeńców, zaklasyfikować go jako dobrego degenerata.
Widzę, że chce mnie Pan zapytać – a co ma z tym wspólnego brak dzieci?
Widzi Pan, nawet jeśli ojciec i matka byli dobrymi zboczeńcami i zrobili wiele dobrego w swoim życiu, nieustannie walcząc z demonami degeneracji – to nie ma żadnej gwarancji, że ich dzieci będą kontynuować to dzieło. Wręcz przeciwnie, dzieci oczywistych degeneratów, z reguły, całkowicie niszczą całe to dobro, które uczynili ich rodzice, a ponadto - kontynuują swoją destrukcyjną ścieżkę do samego końca. Pamięta Pan słynną książkę Ethel Lilian Voynich "Овод"? (pol. „Giez”). Ojciec był arcybiskupem, a syn stał się rewolucjonistą i wszystko to skończyło się tragedią. Jest to typowa historia. Oto dlaczego bezdzietność (celibat) jest bardzo ważnym kryterium do umieszczenia w kategorii - dobry degenerat.
Kiedy tylko to Pan zrozumie, możemy przejść do Pańskiego pytania o normalnym rządzie.
A więc, czy może człowiek z normalnymi, jak u wszystkich, rozwiniętymi mięśniami nóg brać udział w zawodach i wygrać bieg?
Tak, może. Na poziomie drużyny szkolnej.
Tak, może uczestniczyć i być może wygrać na poziomie miasta.Tak, może brać udział, ale nie ma żadnych szans na wygraną na poziomie kraju.Natomiast w zawodach na poziomie światowym - nie może on nawet brać udziału, nie mówiąc o zwycięstwie.
Czy rozumie Pan, do czego zmierzam? Tylko osoba z nienormalnie, nadmiernie rozwiniętymi mięśniami nóg może brać udział i ma szanse wygrać w rywalizacji o znaczeniu związku sportowego i świata.
Te same zasady obowiązują w zawodach, dotyczących zapasów w wolnym stylu ... o władzę.
Tylko człowiek z nienormalnie rozwiniętą żądzą władzy (stłumiony sadystyczny homo - maniak) może zwyciężyć w walce o władzę. Jest to aksjomat degenerologii.
Jak mówi się w narodzie - określona substancja zawsze wypnie na sam wierzch.
Tak więc, klasa degeneratów jest niejednorodna. Degeneraci bywają dobrzy, źli i wstrętni.
Dobrzy degeneraci zawsze byli, są i będą naszymi przyjaciółmi i sojusznikami. W rządzie zawsze będą oni walczyć ze wstrętnymi degeneratami, tak jak policja stale walczy z elementami przestępczymi.
Źli degeneraci w rządzie - będą udawać, że nic się nie dzieje. Nie będą nawet próbować powstrzymać wstrętnych degeneratów podczas ich ataków na klasęnormalnych ludzi.
Wstrętni degeneraci zawsze rozpoczynają od ataku na dobrych degeneratów, ponieważ dobrzy degeneraci, jako system obronny organizmu, mogą szybko rozpoznać i zneutralizować działania wstrętnych degeneratów. Po stłumieniu dobrych degeneratów w rządzie, wstrętni degeneraci, z reguły, natychmiast rozpoczynają wojnę na pełną skalę przeciwko całej klasie normalnych ludzi.
W filozofii marksistowsko-leninowskiej proces ten nazywany jest prawem o jedności i walce przeciwieństw - jako motor postępu historycznego. Dwa tysiące lat przed nimi Rzymianie sformułowali to prawo w następujący sposób: Similia Similibus Curantur czyli "podobne poznaje się po podobnym" (a dokładniej "podobne leczy się podobnym").
A więc - jak ustalić, czy w rządzie są dobrzy degeneraci?
W taki sam sposób, jak ustalamy - czy mamy kota pod łóżkiem. Wpuścimy myszkę do pokoju i kot, jeśli jest, wyskoczy, aby złapać tę myszkę.
A więc, trzeba wpuścić nasze myszy ...
W jaki sposób rząd reaguje na ruch na rzecz praw pederastów?W jaki sposób rząd reaguje na karę śmierci dla degeneratów - przestępców?W jaki sposób rząd chroni interesy klasy normalnych ludzi pracy?W jaki sposób rząd chroni interesy pasożytniczej klasy degeneratów?
Proste pytania. Proste odpowiedzi. Prosty test.
Ta sama metodyka może być zastosowana do każdej innej struktury: nauki, sztuki, wojska, prasy, telewizji, Cerkwi/Kościoła ...
Test ten da nam jasny obraz tego, jakie oddziały w organizacji zostały w pełni zajęte przez wstrętnych degeneratów, jakie znajdują się w stanie stagnacji pod kierownictwem złych degeneratów i jakie są pod kontrolą dobrych degeneratów, którzy energicznie walczą, ratując i chroniąc siebie, a równocześnie i całą klasę zwykłych ludzi pracy, przed gwałtownymi atakami wstrętnych degeneratów.
Często mnie pytają - czy mogą być normalni ludzie u władzy? Moja odpowiedź na to pytanie brzmi: teoretycznie tak, ale w praktyce, jeśli normalny człowiek dojdzie do władzy – on tam długo się nie utrzyma. Nie bez powodu przysłowie ludowe mówi - z wilkami żyć – jak wilki wyć.
- Co Pan myśli o bojownikach za "czystość krwi"?
- Pan Bóg nienawidzi rasizmu w jakiejkolwiek formie. Pan Bóg nienawidzi samą ideę, że jakiś naród może ogłosić się narodem wybranym. Jest to rasizm w najgorszym przejawie.
Czytajcie Douglasa Reed’a. Jego monumentalne dzieło „Spór o Syjon” (można je przeczytać na stronie informacyjnej http://rus-sky.com ) mówi o tym bardzo dobrze i uważam, że byłoby dobrze, aby wielu z naszych ojczulków (kapłanów – A.L.) zapoznało się z nim, zanim zaczną śpiewać chwałę Staremu Testamentowi.
Każdy człowiek, który będzie się starał zachować „czystość krwi” poprzez zakaz małżeństw mieszanych z normalnymi ludźmi innych narodowości, ryzykuje przyspieszyć proces degeneracji swojego narodu. Zwłaszcza, jeśli jest to mały naród.
Jeszcze raz podkreślam - mówimy tutaj o małżeństwach pomiędzy normalnymi ludźmi.
- A co Pan myśli o małżeństwach zboczeńców i o odrodzeniu (stworzeniu) "Nowego Narodu" (ros. - "Новой Нации"?)
- Wyobraźmy sobie, że ktoś zacznie zwozić członków zdegenerowanej sekty w jedno miejsce, powiedzmy ... na wyspę Madagaskar (przecież był taki projekt pod koniec lat 30-tych, poszukajcie w archiwach - bardzo ciekawe ...) .
Będą tam degeneraci z USA, Rosji, Kanady, Etiopii, Iraku, Anglii, Francji ... Wcześniej czy później zaczną się oni ze sobą żenić. Jak myślicie, jaki będzie wynik tych małżeństw? Normalne dzieci?
Oto moja odpowiedź na Pańskie pytanie, dotyczące małżeństw między członkami zdegenerowanej sekty i o stworzeniu "Nowego Narodu" (ros. – *„Nowej Nacji”)*ludzi pracy.
Zupełnie inny problem powstaje przy mieszanych małżeństwach pomiędzy członkami zdegenerowanej sekty a lokalną (tubylczą) ludnością.
Czy widzicie Państwo – degeneratom jest trudno kontynuować swój ród. Stąd pochodzi nazwa – zboczeńcy, zwyrodnialcy, wyrodki. Ich nawyki seksualne są bardzo dobrze opisane w rosyjskim "rzucaniu mięsem" (ros. „mat”, „материться” - przeklinanie, niecenzuralne rzucanie słów – obelg). Przecież oni dosłownie robią wszystko to, o czym bezmyślnie mówią („матюгаются” – pol. rzucają wulgarne słowa) nastolatkowie w bramach domów. Tak więc, jeśli degenerat zdecyduje się poślubić miejscową tuziemkę – to normalna kobieta nie potrafi uczestniczyć przez długi czas w jego patologicznych orgiach. Tylko świeżo upieczona lokalnadegeneratka – tuziemka zaspokoi jego potrzeby.
Czy pamiętają Państwo, jak rozmawialiśmy o efekcie „wsysającej gąbki” oraz o efekcie „światowego rowu ścieków”? Zdegenerowana sekta, jak gąbka, nieustannie wchłania w siebie wszystkich świeżo upieczonych lokalnych tubylców - degeneratów. Działają oni jako ogólnoświatowy rów ściekowy, stale zbierając śmieci od wszystkich narodów świata.
Większość małżeństw mieszanych między członkami zdegenerowanej sekty i lokalną ludnością tubylczą są małżeństwami pomiędzy dwoma degeneratami - starymi i nowymi (świeżo upieczonymi).
Jedynym wyjściem z tego błędnego cyklu – to bezdzietność lub dzieci przybrane, ale to jest temat na inną rozmowę.
- A jak u Pana jest z tematem religii?
- Jestem ochrzczonym Rosjaninem i, jak większość Rosjan, uważam się za Prawosławnego. Jednak nie rozumiem niektórych trudnych miejsc z żydowskiego Starego Testamentu. Wielu teologów uważa, że ​​miejsca te zostały po prostu wstawione tam przez żydowskich kapłanów - lewitów.
Dlaczego? To proszę poczytać książkę Douglasa Reeda „Spór o Syjon”, gdzie porównuje on teksty Starego Testamentu i Nowego Testamentu. Oto co on tam pisze:
”... Po życiu Jezusa Chrystusa Stary Testament wraz z Nowym Testamentem został przetłumaczony przez Świętego Hieronima na łacinę i te Testamenty zostały uznane przez Kościół/Cerkiew za pochodzące z tego samego boskiego autorytetu, jako części jednego Pisma Świętego.
TORA (Stary Testament)
"I rzekł do mnie Pan ... W tym dniu zacznę wzniecać przed tobą przerażenie i lęk przed tobą we wszystkich narodach pod niebem, że usłyszą o tobie i będą drżeć, i będą w strachu przed tobą ... Ponieważ On ukochał twoich ojców, dlatego wybrał On ich nasienie po nich ... aby wypędzić narody przed tobą, które są większe i silniejsze od ciebie, abyś wszedł ty, żeby oddać tobie ich ziemię w dziedzictwo…
I kiedy Pan, Bóg twój, odda ich tobie, pokonasz ich i całkowicie ich zniszczysz; i nie zawrzesz z nimi porozumienia, ani nie okażesz im miłosierdzia; ani nie zawrzesz małżeństw z nimi ... i zniszczysz ich ołtarze i rozbijesz ich bożków ... Bo jesteś świętym ludem przed Panem, Bogiem twoim; i Pan, twój Bóg, wybrał ciebie, abyś był narodem szczególnym pod Nim, ponad wszystkimi narodami na ziemi ... I pożresz wszystkie narody, które Pan, Bóg twój, wyda ci ; oko twoje nie będzie miało litości dla nich ... Ale Pan, Bóg twój, wyda ich tobie i wytępi ich potężnym zniszczeniem, dopóki nie zostaną oni wytępieni ...
I wyda ich królów w ręce twoje i ty wytępisz ich imię spod nieba; nie ustoi się nikt przeciwko tobie, dopóki ich nie wytępisz ... Każde miejsce, na którym stanie twoja stopa, będzie twoje ... nawet do najbardziej odległych mórz będą sięgały twoje brzegi ... A w miastach tych narodów, które Pan, twój Bóg, da ci w dziedzictwo, nie zostawisz przy życiu niczego, co oddycha ... (Księga Powtórzonego Prawa)
NOWY TESTAMENT
„Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój: albowiem oni będą nazwani synami Bożymi ... Słyszeliście, że powiedziano: będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół ... Nie gromadźcie skarbów na ziemi ... jaka jest korzyść dla człowieka, choćby cały świat pozyskał, ale stracił duszę swoją?
Kochaj Pana, Boga swego ... to jest pierwsze i największe przykazanie; a drugie podobne jest: kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opierają się całe Prawo i Prorocy ... Jeden jest Pan wasz, Chrystus, a wy wszyscy - bracia ... Kto zechce się wywyższyć, niech będzie poniżony ... Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze ... bo jesteście synami tych, którzy zabijali proroków ... to nauczanie Królestwa Niebiańskiego będzie głoszone w całym świecie, jako świadectwo dla wszystkich narodów ...
Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim ... i uczynił wszystkie narody z jednej krwi ... Wiedzcie, że zbawienie Pańskie posłane jest do nie-Żydów - pogan i usłyszą je ... Ponieważ obietnica, że będzie on władał całym światem, nie było dana Abrahamowi, ani jego potomstwu, zgodnie z prawem, ale tylko przez prawdziwą wiarę ...
Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią ... „(Ewangelie, Dzieje i Listy).”
Jak widać - religia jest tematem skomplikowanym i sprzecznym, jak zresztą również i degeneralogia, dlatego, z reguły, w dyskusje na tematy religijne staram się nie wchodzić. Mogę tylko dodać, że moją ulubioną modlitwą jest Modlitwa Ostatnich Starców Optyńskich. Oto ona (cytuję z pamięci):
Panie Boże spraw, abym ze spokojem duszy mógł spotkać wszystko, co przyniesie mi nadchodzący dzień. Pozwól mi całkowicie oddać się Twojej Świętej Woli. W każdej godzinie tego dnia - we wszystkim pouczaj i wspieraj mnie. Bez względu na rodzaj informacji, które będę dostawał w ciągu dnia, naucz mnie przyjmować je ze spokojem duszy i twardym przekonaniem, że wszystko jest z Twojej Świętej Woli. We wszystkich moich słowach i uczynkach - kieruj moimi myślami i uczuciami. We wszystkich nieprzewidzianych przypadkach - nie pozwól mi zapomnieć, że wszystko zostało zesłane przez Ciebie. Naucz mnie bezpośrednio i rozumnie obcować z każdym członkiem mojej rodziny, nikogo nie denerwując ani nie zasmucając. Panie Boże, daj mi siłę do zniesienia zmęczenia nadchodzącego dnia i wszystkich jego wydarzeń. Kieruj moją wolą i naucz mnie modlić się, wierzyć, mieć nadzieję, tolerować, przebaczać i kochać. Amen.
- Miałem na myśli religię, jako przedmiot poznania ...
- Religia, jako przedmiot poznania ...
Jak już mówiłem, degeneracja jest integralną częścią cyklu życia. Ten proces trwa już od tysięcy lat. Po prostu wcześniej był on nazywany inaczej. Kiedy ten nowy, świeżo upieczony degenerat zaczyna po raz pierwszy uświadamiać sobie, że różni się on od innych ludzi (od normalnych ludzi) – to pojawia się u niego wybór. Może stać się dobrym zboczeńcem, złym degeneratem lub wstrętnym wyrodkiem.
Rozpatrzmy to na prostym przykładzie.
Kiedy młody sadystyczny homo - nastolatek zaczyna odczuwać po raz pierwszy obecność demonów degeneracji (pragnienia dominacji, atakowania, zabijania) – to może on:
  1. Dołączyć do lokalnego gangu ulicznego (lub zorganizować własny) i zacząć rabować i zabijać lokalnych normalnych ludzi.
  2. Wstąpić do szkoły Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Zostać policjantem i zacząć zabijać i atakować członków lokalnych gangów przestępczych.
Czy widzi Pan różnicę? To samo dotyczy religii.
Jeśli młody homo-nastolatek poczuł obecność destrukcyjnych demonów degeneracji, to może on wstąpić do dowolnego bractwa zakonnego, w którym bracia, z reguły są bardzo doświadczeni w sprawach degeneracji, i pomogą mu walczyć z tymi demonami. W końcu bractwa mnichów mają tysiącletnie doświadczenie w walce z tym złem. Wie Pan, o czym tutaj mówię - post, modlitwa, ciężka praca fizyczna, milczenie, a co najważniejsze - celibat (bezżenność).
Tylko ci z braci, którzy przejdą wieloletnią próbę w walce z demonami degeneracji, przechodzą na bardziej odpowiedzialne stanowiska w hierarchii cerkiewnej (przynajmniej tak, jak było wcześniej). Oni już wiedzą to, o czym tu mówimy. Wszyscy oni poczuli to na własnej skórze. Kapłani większości religii są bardzo dobrze zorientowani w prawach degeneracji i dlatego starają się pomóc lokalnym, świeżo upieczonym, tubylczym degeneratom podjąć właściwą decyzję. Dokonać właściwego wyboru między Bogiem a diabłem.
Kiedy kapłan wysłuchuje spowiedzi - on nie przywiązuje większej uwagi do drobnych grzechów, ale jak tylko wykryje dowolne oznaki degeneracyjnego zachowania– to od razu zaczyna szczegółową rozmowę z nastolatkiem i jednocześnie usilnie zachęca go do wstąpienia do miejscowego bractwa.
Powtarzam raz jeszcze - wszystko to jest wielkim uproszczeniem, ale myślę, że pomoże to Panu nakreślić ogólne zarysy problemu i sposoby jego rozwiązania.
To jest dobre.
Z drugiej strony, homo-nastolatek może wstąpić do klubów degeneratów (Illuminaci, Masoni, Rotary, etc., etc.), zorganizowanych przez przywódcówdegeneracyjnej sekty po to, aby kierować niszczącą energię miejscowych degeneratów - tubylców przeciwko normalnym ludziom przeciwko normalnym strukturom swego państwa.
To będzie obrzydliwe.
A cóż jest wtedy złe?
Złe będzie wtedy, kiedy ten nastolatek nie pójdzie za Bogiem (za braćmi), nie pójdzie za liderami degeneracyjnej sekty (będzie to obrzydliwe), ale będzie się starał oszukać samego Pana Boga poprzez małżeństwo z normalną kobietą, a tym samym całkowicie zniszczyć wszystkie jej marzenia o szczęśliwej rodzinie i o zdrowych dzieciach.
Proszę dobrze zapamiętać - wybór jest zawsze wasz. Zawsze macie wybór.
- Wynika z tego jakaś ponura beznadziejność. Nie pozostawiono nam żadnej szansy. Błyskawicznie degenerująca się ludzkość toczy się z góry w nieuniknioną przepaść ... Okazuje się, że nie ma wyjścia, że ​​wszyscy jesteśmy przeklęci przez Boga ...
- Ależ skąd, Panie! Wręcz przeciwnie! Zawsze uważałem wyższą socjologię za naukę afirmującą życie, pełną optymizmu i wiary w zwycięstwo Dobra.
Oczywiście bezlitosne dane statystyki, twierdzące, że ​​co druga (trzecia) osoba jest mniej lub bardziej zainfekowana degeneracją, z początku po prostu przytłacza. Nawet jakoś nie wierzy się, chce się zwątpić, chce się powiedzieć, że to jedno wielkie nieporozumienie ... Ale to tylko na pierwszy rzut oka.
Jeśli wziąć statystyki ludności ziemi na temat starzenia się, to myślę, że nikogo nie przerazi ten fakt, że w przybliżeniu jedna trzecia ludności zostanie zaliczona do kategorii młodzieżowej, jedna trzecia - do kategorii osób dorosłych, a jedna trzecia - do kategorii osób, wykazujących wyraźne oznaki starzenia się. Starość nas nie szokuje ani nie przeraża. Nikt nie beszta Pana Boga za to, że każdy człowiek w końcu się zestarzeje. To jest naturalny proces. Degeneracja – to jest również proces naturalny. Podobny do procesu starzenia się poszczególnych osób, jest też proces starzenia się klanów.
Wyższa socjologia nigdy nie uważała zboczeńców za ludzi, odrzuconych przez Boga. Podobnie jak nikt z was, mam nadzieję, nie uważa osób starych za ludzi, odrzuconych przez Boga.
Dzieci nie są winni tego, że niektórzy zdegenerowani rodzice zamiast czynić wolę Bożą i zachować godność siwych włosów, zajmują się sztucznym zapłodnieniem i innymi wstrętnymi sztuczkami.
Wyższa socjologia twierdzi, że każdy zboczeniec jest odpowiedzialny tylko za swój osobisty wybór, a nie za wybór swoich rodziców. Dlatego zamiast "przeklęci przez Boga" należy mówić - "przeklęci przez swoich bezbożnych rodziców".
Przyspieszyć, spowolnić lub "wyleczyć" degenerację jest możliwe do pewnego stopnia i w tym system wartości duchowych może odgrywać istotną rolę.
Na przykład ci, których nazywamy "wojownikami przeciwko Bogu", odrzucając Przykazania Chrystusa i żyjąc dla własnego zadowolenia, wkrótce wpadają w krąg zdeprawowanych ludzi i sztucznie zwiększają ilość degeneratów, spełniając nakazy przywódców sekty zdegenerowanej o rozmnażaniu się w dowolny sposób.
Natomiast ci, których nazywamy "posłusznymi Bogu", wypełniają Przykazania Chrystusa i, poprzez samo ograniczanie się, lokalizują to zło.
Dlatego Degeneracja jest pierwotna (pochodzi od rodziców), a walka z Bogiem jest wtórna (jest to wasz osobisty wybór).
Degeneracja nigdy nie powinna być liczona jako wina nosiciela, który ją otrzymał od swoich rodziców. Walka z Bogiem natomiast jest świadomym osobistym wyborem nosiciela degeneracji ze wszystkimi następstwami, które z tego wynikają. Etycznymi, finansowymi i prawnymi.
Aby pomóc w zrozumieniu tego procesu, zastąpmy słowo degeneracja słowem AIDS, a wówczas wiele stanie się dla nas jasne. Człowiek nie ponosi winy za to, że urodził się z rodziców – nosicieli AIDS. Jeśli będzie on żył po ludzku, myśląc o innych ludziach, to może w pewnym stopniu zlokalizować to zło i przerwać łańcuch nieszczęść i cierpień. Natomiast jeśli zacznie żyć dla własnej przyjemności, to zarazi on jeszcze wielu ludzi, a oni z kolei dadzą kolejną populację chorych na tę chorobę dzieci. W naturalnym biegu rzeczy – wszyscy ci nosiciele AIDS wkrótce wymrą, ale jeśli ich zabezpieczenie finansowe przełożyć na zdrową część społeczeństwa, to oni przetrwają i będą jeszcze przez długi czas rozprzestrzeniać tę zarazę dalej.
Dlatego pierwszym zaleceniem wyższej socjologii jest umieszczenie wszystkich zdegenerowanych rodzin na samofinansowaniu. Na umowę rodzinną. Nie można dopuścić, aby okradali oni zdrowych ludzi w celu kontynuowania swoich pederastycznych zabaw.
Drugie zalecenie – to zdjęcie odpowiedzialności prawnej z dzieci rodzin zdegenerowanych w odniesieniu do działań podejmowanych wobec swoich rodziców (i odwrotnie). Zapłata dług krasi (zdobi). Niechaj polubownie w kręgu rodzinnym ustalą - kto komuś i co jest dłużny ...
Dopiero wtedy rodzice zrozumieją całą wagę chrześcijańskiego wychowania w rodzinie. W końcu pozostawanie sam na sam z dziećmi - niechrześcijanami podczas tych ustaleń nie jest zbyt przyjemne ...
Co prawda, trzeba robić poprawkę i na to, że wielu rodziców – zboczeńców o tym wszystkim nie wiedziało ...
Wstrętni degeneraci, po przejęciu mediów, całkowicie blokują tę demaskującą ich informację. Po zapoznaniu się z wyższą socjologią, wszyscy ci rodzice z reguły czują się oszukanymi i zdradzonymi przez zdegenerowaną propagandę, i ja ich rozumiem bardzo dobrze. Dlatego wzywamy wszystkich uczciwych i dobrych zboczeńców, wszystkich oszukanych i ogłupionych przez środki informacji masowej ludzi – aby stanęli ramię w ramię z normalnymi ludźmi i po prostu otwarcie przed całym światem wykrzyknęli: dość naszego oszukiwania, dość tego nieszczęścia i cierpień.
Wstrętni degeneraci – precz ze środków informacji masowej, precz z systemu edukacji, precz ze sztuki, przecz z Cerkwi !!!
Pierwszą jaskółką nowej ery, pierwszą jaskółką końca 300-letniego procesu rozkładu i gnicia kultury chrześcijańskiej, pierwszym wskaźnikiem tego, że u władzy w końcu znalazł się nasz rząd – powinno być natychmiastowe i nieustanne informowanie wszystkich warstw społeczeństwa poprzez środki informacji masowej o zagrożeniach ze strony wstrętnych degeneratów.
Wszyscy ci „patrioci”, którzy omijają tę życiowo ważną sprawę, przypominają mi biada - lekarzy, którzy z mądrą miną godzinami omawiają kolejną dietę dla ciężko chorego człowieka, zamiast tego, aby wyjaśnić charakter bakterii lub wirusa, który wywołał chorobę i natychmiast, póki jeszcze nie jest za późno, przepisać mu niezbędne antybiotyki.
- Jakie jest Pańskie zdanie na temat masonerii?
- Illuminaci, Shriners, Masoni, Teozofowie, Antropozofowie i inne i inne (imię nasze Legion, bo nas jest wielu – odpowiedzieli Mu demony) – wszystko to są kluby, stworzone dla ludzi, którzy czują się „wybranymi”, szczególnymi, pokrzywdzonymi i prześladowanymi przez biurokrację, Cerkiew, akademię lub jakakolwiek inną normalną strukturę państwową. Wszyscy oni tylko czekają na swój czas, aby się policzyć i zemścić się.
W zależności od zawodu wstępują oni do tego czy innego zdegenerowanego klubu. Oczywiście, zawsze tam będą ciekawscy głupcy – gamonie, którzy będą służyć jako osłona, parawan, dekoracja. Prawdziwym natomiast celem tych zdegenerowanych klubów jest identyfikacja aktywnych homo-maniaków, którzy nie zatrzymają się przed niczym, aby tylko dojść do władzy.
Pamiętajcie – władza to najsilniejszy narkotyk.
- Czy są dobrzy masoni?
- Oczywiście, wśród masonów są i dobrzy ludzie. Są nawet patrioci swego kraju. Normalni ludzie są w każdej organizacji. I wśród komunistów i faszystów, wśród syjonistów i wśród masonów. Przecież wielu z nich jest tam z powodu ignorancji. Przez nieznajomość podstaw wyższej socjologii. Jeśli zapoznają się oni zwyższą socjologią, to wówczas powinni zachowywać się już inaczej ...
Z mego wieloletniego doświadczenia mogę powiedzieć, że każdy człowiek, który nie przyjmuje podstawowych zasad wyższej socjologii, z reguły, jest człowiekiem z nieczystym sumieniem, to znaczy, zdiablonym, a to jest już pierwsze stadium obłędu. Jest to to, co psychiatra Laurent nazywał obłędem moralnym. Z reguły takich ludzi nie można już uważać za normalnych, ani pod względem moralnym, ani seksualnym.
Oczywiście, można się nie zgadzać z pewnymi szczegółami, z historycznymi ocenami niektórych osobistości, podanymi w wyższej socjologii. Monarchistom może się nie podobać mój stosunek do Piotra I i Mikołaja II. Prawosławnym może nie podobać się mój stosunek do pederasty biskupa Nikona z Jekatierynburgu, do pederasty biskupa Korsuńskiego Gurii, do pederasty metropolity Nikodema (Rotowa). Patriotom – mój stosunek do narodowych patriotów Limonowa, Sztilmarka, Żyrinowskiego. Komunistom – do Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina. Tak, wielu nie dogodziłem …
Jednak normalni ludzie rozumieją, że to nie jest najważniejsze. Normalni ludzie po prostu pominą te wszystkie, niezbyt przyjemne dla nich miejsca, ale istotę problemu oni zrozumieją i za te wiedzę będą gotowi przebaczyć autorowi „ataki” na swoich małych bożków.
Wiecie, że Apostoł Paweł był w swoim czasie bardzo dobrym i energicznym faryzeuszem. Był nawet członkiem żydowskiego Sanhedrynu (było to wtedy, kiedy był jeszcze ortodoksyjnym Żydem o imieniu Saul). W tym czasie nienawidził i prześladował Chrześcijan całym swoim sercem, jako wrogów prawdy (w jego rozumieniu). Kiedy natomiast spotkał się z nauką Chrystusa, zmienił swoje poglądy i z taką samą gorliwością i zapałem zaczął walczyć już o nową prawdę.
A pasterze gadareńscy po spotkaniu Chrystusa i wysłuchaniu Go, powiedzieli Nauczycielowi – odejdź od nas precz. Przeszkadzasz nam paść nasze świnie ...
Czy widzicie różnicę?
Jeśli mason szuka prawdy i naprawdę stara się pomóc ludziom, to on - podobnie jak kiedyś członek Sanhedrynu Saul - może początkowo mylić się i czynić zło, sądząc, że czyni dobro. I będzie to nie jego wina, ale wina tych, którzy go oszukali. Ale są ludzie, którym nie zależy na poszukiwaniu prawdy. Są ludzie, którzy potrzebują tylko osobistych korzyści, ponieważ dla nich - ich świnie są droższe ... Tacy ludzie pozostaną w masonerii nawet po przeczytaniu wszystkich moich wykładów na temat wyższej socjologii.
- Jakie jest Pańskie zdanie o ANTYSEMITACH i ich walce z Żydami?
- Największym narodem semickim na ziemi są Arabowie. Dlatego ci, którzy są nieprzyjaźni w stosunku do Arabów, są prawdziwymi antysemitami. Natomiast ci, którzy uciskają Arabów, powtarzam - tego najliczniejszego w świecie plemienia Semitów, - wszyscy ci, którzy usuwają Arabów z ich ziem, od wieków przez nich zasiedlonych są antysemitami do potęgi drugiej, czyli są to prawdziwi, najbardziej okrutni i zacięci antysemici.
A ci, którzy nazywają siebie Żydami, po pierwsze stanowią mniej niż jedną setną część całej ludności semickiej, a po drugie, najprawdopodobniej – w ogóle nie mają do Semitów żadnego stosunku, będąc narodem tureckiego - chazarskiego pochodzenia.
Nawiasem mówiąc, zdecydowana większość Semitów – to Muzułmanie, a normalni Muzułmanie (właśnie normalni, a nie okrutnicy - fanatycy, którzy są w każdej religii - zarówno w Islamie, jak i w Chrześcijaństwie) zawsze mówili z szacunkiem o Chrystusie i zawsze uważali Go za posłańca Bożego.
Natomiast Żydzi nigdy Chrystusa nie uznawali, ale zawsze prześladowali i ostatecznie ukrzyżowali Go na krzyżu.
Któż więc jest nam bliższy duchem? Semici - Arabowie czy złośliwi Antysemici - Żydzi?
- Czy uważa Pan, że istnieje ogólnoświatowy spisek?
- Czy istnieje ogólnoświatowy spisek ... Widzi Pan, degeneraci na podobieństwo mikrobów dżumy zabijają zdrowy organizm, ale i sami przy tym giną wraz z nim.Degeneraci , podobnie jak wirus AIDS atakują i niszczą systemy obronne organizmu, doprowadzając go do śmierci.
Czy mikroby spiskują, by zabić zdrowe ciało? Czy wirusy mają plan ataku i zniszczenia jego systemów obronnych? Nie sądzę, żeby mikroby z wirusami miały jakiś ogólnoświatowy spisek przeciwko zdrowym ludziom. Niszczą i zabijają z powodu swojej natury. Są oni po prostu niezdolni do robienia czegokolwiek innego. Taką mają naturę...
Jeśli jednak ktoś będzie umieszczał pojemniki z bakteriami dżumy w strategicznie ważnych miejscach - na stacjach metra, na dworcach kolejowych, na lotniskach (aby zainfekować i zniszczyć jak najwięcej ludzi), to czy mają oni jakiś plan? Jeśli ktoś umieszcza degeneratów na strategicznie ważnych stanowiskach w prasie, telewizji, systemie edukacji, w wojsku, w Cerkwi – to czy mają oni jakiś plan?
Proszę mi odpowiedzieć na to pytanie ...
- Jakie główne zadanie widzi Pan w swoich wykładach na temat wyższej socjologii?
- Pierwszym głównym zadaniem moich wykładów na temat wyższej socjologii jest troska o ludzi normalnych, troska o zachowanie puli genowej wszystkich narodów świata, troska o stworzenie zdrowych rodzin, tj. troska o zdrowie narodów (nacji). Wszystkich narodów (nacji) świata bez wyjątku. W tym celu należy szeroko i nieustannie zapoznawać wszystkie warstwy ludności z prawami wyższej socjologii, a tym samym zminimalizować zagrożenie dla puli genowej narodów poprzez bezmyślne związki ze wstrętnym bionegatywem.
Drugim głównym zadaniem moich wykładów na temat wyższej socjologii jest troska o zboczeńców, tj. walka o dusze zboczeńców. Powtarzam, dobrzy zboczeńcyzawsze byli, są i będą naszymi przyjaciółmi i sojusznikami. Oni najlepiej od innych potrafią zidentyfikować wstrętnych degeneratów i przeciwstawić się ich brudnym sztuczkom.

submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.12.16 11:39 Gazetawarszawska GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. O AUTORZE. ISTOTA PROBLEMU cz.1/2

GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. O AUTORZE. ISTOTA PROBLEMU

JUDAISM & ISLAM 15 DECEMBER 2018
GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”.
O AUTORZE. ISTOTA PROBLEMU
Grigorij Klimow Nota autorska - 19 listopada 2000 roku "Biblioteka Grigorija Klimowa":
Григорий Климов - Божий народ
Тут можно читать онлайн Григорий Климов - Божий народ - бесплатно полную версию книги (целиком). Жанр: Политика, издательство Советская Кубань, Пересвет, год 1999. Здесь Вы можете читать полную версию (весь текст) онлайн без регистрации и SMS на сайте LibKing.Ru (ЛибКинг) или прочесть краткое содержание, предисловие (аннотацию), описание и ознакомиться с отзывами (комментариями) о произведении.

Książka „Naród Boży” Grigorija Klimowa lub jej część JEST ZABLOKOWANA PRZEZ ROSKOMNADZOR (Rosyjska Komisja Cenzury). Żebyście Państwo nigdy nie poznali prawdy o tym, jak "was traktują" zaciekli Syjono-nazistowscy sataniści.
Zablokowanie to już się dokonało lub nastąpi w najbliższych dniach, w miarę tego, jak coraz więcej i więcej dostawców usług internetowych (providerów) będzie zmuszonych do zablokowania tej jednej Strony lub całej Witryny, jeśli nie mają możliwości technicznych, co oznacza, że ​​około 30% populacji Rosji już więcej tej Strony nie zobaczy, chyba że za pomocą anonimizera.
"Biblioteka Grigorija Klimowa": g-klimov.info
Całość książki: https://libking.ru/books/sci-/sci-politics/406928-grigoriy-klimov-bozhiy-narod.html
Spis treści
Naród Boży
• O autorze • Istota problemu 1. Co to jest kompleks władzy 2. Jak odnajdywać degeneratów? • Trzy stadia degeneracji 3. Jak Pan myśli, czy jest dużo degeneratów? 4. Skąd Pan wie, może sam Pan jest degeneratem? 5. A dlaczego nie założyć, że wszyscy jesteśmy degeneratami? 6. Co sądzi Pan na temat Międzynarodowego Funduszu Walutowego? 7. Co sądzi Pan o Jelcynie i jego drużynie? 8. Czy może w ROSJI być normalny rząd? 9. Co Pan myśli o bojownikach za "czystość krwi"? 10. A co Pan myśli o małżeństwach zboczeńców i odrodzeniu (stworzeniu) "Nowego Narodu" (ros. - "Новой Нации")? 11. A jak u Pana jest z tematem religii?
  1. Miałem na myśli religię jako przedmiot badań ... 13. Powstaje jakaś ponura beznadziejność 14. Jakie jest Pańskie zdanie na temat masonerii? 15. Czy są dobrzy masoni? 16. Jakie jest Pańskie zdanie na temat ANTYSEMITÓW i ich walki z Żydami? 17. Czy uważa Pan, że istnieje ogólnoświatowy spisek? 18. Jakie główne zadania widzi Pan w swoich wykładach na temat WYŻSZEJ SOCJOLOGII? 19. Czy mogą zboczeńcy mieć dzieci? 20. Czy uważa Pan, że towarzysz X jest zboczeńcem?
Listy (spisy) 1. Komisariat Wojskowy 2. Komisariat Spraw Wewnętrznych (tj. do spraw egzekucji) 3. Listy tajnej policji Związku Radzieckiego ▪ Członkowie Komisji Nadzwyczajnej Piotrogrodu ▪ Członkowie Piotrogrodzkiej Komuny ▪ Członkowie Komisji Nadzwyczajnej Moskwy 4. KOMISARIAT SPRAW ZAGRANICZNYCH 5. KOMISARIAT FINANSÓW ▪ AGENCI FINANSOWI ▪ CZŁONKOWIE KOMISJI TECHNICZNEJ DO SPRAW LIKWIDACJI BANKÓW PRYWATNYCH 6. KOMISARIAT SPRAWIEDLIWOŚCI 7. Lista społecznych obrońców 8. KOMISARIAT EDUKACJI NARODOWEJ 9. Lista dziennikarzy i pracowników centralnych gazet 10. Komisja d/s śledztwa w sprawie zabójstwa Imperatora Mikołaja II 11. Główna Rada Gospodarki Narodowej ▪ Biuro Wyższej Rady Sekcji Ekonomicznej ▪ Rada Komitetu Donieckiego ▪ Członkowie sekcji spółdzielczej ▪ Członkowie sekcji węglowej 12. Biuro Pierwszej Rady Delegatów Robotników i Żołnierzy w Moskwie 13. Centralny Komitet Wykonawczy 4-go Rosyjskiego Kongresu Delegatów Robotniczych i Wiejskich 14. Komitet Centralny V Kongresu 15. Komitet Centralny Socjaldemokratycznej Partii Pracy
  1. Lista Komitetu Centralnego Socjaldemokratycznej Partii Mieńszewików
  2. Lista Komitetu Centralnego Prawego Skrzydła Partii Socjalistów - Rewolucjonistów 18. Lista Komitetu Centralnego Lewego Skrzydła Partii Socjalistów - Rewolucjonistów 19. Oto Komitet Anarchistów w Moskwie 20. Reprezentacja w Lidze Narodów, czyli twarz Związku Radzieckiego 21. Lista dyplomatów ZSRR w Europie 22. Polityczni Przedstawiciele w państwach pozaeuropejskich 23. Rząd ZSRR 24. ŻYDZI W SKŁADZIE OGPU (NKWD) 25. NAJWYŻSZE ORGANA NKWD ▪ KOMISARZE BEZPIECZEŃSTWA PAŃSTWOWEGO 1 STOPNIA ▪ Leningradzkiego Zarządu NKWD ▪ KOMISARZE ZABEZPIECZENIA PAŃSTWOWEGO 2 STOPNIA ▪ To, co robił Jagoda i to, co robił Stalin - było dziecinną igraszką w porównaniu z dyktaturą, panującą wewnątrz żydowskich gett ▪ ŻYDZI W GŁÓWNYM ZARZĄDZIE ŁAGRÓW I OSIEDLI NKWD ▪ ŻYDZI – NACZELNICY ZARZĄDU NKWD W TERENIE
  1. Hitler oskarżał Żydów o to, że zasadzili bolszewizm w Rosji, a teraz rozprzestrzeniają go na cały świat
  2. George Washington - "Żydzi są dżumą społeczeństwa, największymi wrogami społeczeństwa" 10. Mark Cicero: "Żydzi należą do mrocznej i odpychającej siły" 11. Lucius Seneca: "Ten naród zdołał nabyć taki wpływ, że nam, zwycięzcom, dyktuje swoje prawa" 12. Rzymski historyk Tacyt: "Żydzi uważają za skalane wszystko to, co dla nas jest święte" 13. Marius Justynian: "Żydzi zawsze byli sprawcami chrześcijańskich prześladowań" 14. Król Franków - Guntram: "Przeklęty niech będzie ten diabelski i zdradziecki naród żydowski, który żyje tylko podstępami" 15. Prorok Mahomet: "To dla mnie niezrozumiałe, dlaczego nikt do tej pory nie przepędził tego bydła, którego oddech podobny jest do śmierci
  3. Tomasz z Akwinu: "Żydom nie powinno się pozwalać na posiadanie tego, co zdobyli przez lichwę od innych"
  4. Erazm z Rotterdamu: "Jakiż rabunek i ucisk czynią Żydzi wobec biednych"
  5. Martin Luther: "Jeszcze nigdy słońce nie świeciło dla ludzi bardziej krwiożerczych i mściwych" 19. Żydzi do dzisiaj świętują Holokaust, tańcząc na ulicach i nawet upijając się 20. Giordano Bruno: "Żydzi są zadżumioną, trędowatą i niebezpieczną rasą, która zasługuje na wykorzenienie od dnia jej narodzin" 21. Papież Klemens Ósmy: "Cały świat cierpi z powodu lichwy Żydów, ich monopolu i oszustw" 22. Piotr I: "Wolę widzieć Mahometan i pogan w moim kraju, niż Żydów. Ci ostatni są kłamcami i oszustami" 23. Jean Francois Voltaire: „Żydzi są niczym innym jak tylko pogardzanym i barbarzyńskim narodem, który w okresie długiego czasu łączył obrzydliwą chciwość ze strasznym przesądami i niegasnącą nienawiścią do narodów, które ich znoszą i na których oni się bogacą” 24. Benjamin Franklin: „Jeśli my, na mocy Konstytucji, nie usuniemy Żydów ze Stanów Zjednoczonych, to oni za niecałe dwieście lat, rzucą się w dużych ilościach, zwyciężą, połkną kraj i zmienią formę naszych rządów” 25. Fryderyk Wielki: "Władcy nie powinni tracić Żydów z oczu. Powinni uniemożliwiać ich przenikanie do handlu hurtowego" 26. Cesarzowa Maria Teresa: „Nie znam żadnej innej złośliwszej zarazy wewnątrz kraju, niż ta rasa, która rujnuje naród chytrością, lichwą i pożyczaniem pieniędzy”
  6. Cesarzowa Jelizawieta Pietrowna: "Wszyscy Żydzi, mężczyźni i kobiety, niezależnie od pozycji i bogactwa, z całym ich majątkiem powinni być natychmiast usunięci poza granice"
  7. Angielski historyk Edward Gibbon: "Żydzi wykazali zwierzęcą nienawiść wobec Cesarstwa Rzymskiego, które nieustannie niszczyli przez bestialskie morderstwa i rozruchy" 29. Napoleon Bonaparte: "Oni są jak gąsienice lub szarańcza, które pożerają moją Francję" 30. Car Mikołaj I: "Główną przyczyną ruiny chłopów są Żydzi. Swoimi zdolnościami wykorzystują nieszczęsną ludność" 31. Niemieckie generał i strateg Helmuth von Moltke: „Badając kradzieże rzadko Żyd nie jest zaangażowany albo jako wspólnik, albo jako paser” 32. Franz Liszt: „Nadejdzie czas, kiedy wszystkie chrześcijańskie narody, wśród których żyją Żydzi, zadadzą pytanie, znosić ich dalej czy deportować ... czy chcemy życia lub śmierci, zdrowia czy choroby” 33. Japoński naukowiec, książe Mobuchum Okuma: "Żydzi na całym świecie niszczą patriotyzm i zdrowe podstawy państwa"
  1. "Niech nie czeka na przebaczenie Pana Boga ten, który zwróci rzecz, zgubioną przez goja (nie-Żyda)"
  2. Pasternak - Żyd i pederasta 13. Mandelsztam był chorym psychicznie 14. Statystyki amerykańskie mówią, że około 20% populacji Stanów Zjednoczonych jest chorych psychicznie 15. Biorąc pod uwagę fakt, że u Żydów psychicznie chorych jest sześć razy więcej, będziecie patrzeć na świat już innymi oczami 16. Jeżow był żonaty z Żydówką. Karzeł, potwór, kulawy. Krwawy karzełek - jak wtedy go nazywano - najstraszniejsza postać z czasów Wielkiej Czystki w latach trzydziestych 17. Praktycznie cała rewolucja francuska została dokonana przez masonerię i kosztowała Francuzów ponad milion ludzkich istnień 18. Majmonides: Żydzi muszą zerwać ze swoją przeszłością i dołączyć do kultury europejskiej 19. Rewolucyjna psychoza - to znaczy rewolucja związana z chorobami psychicznymi 20. Żydzi zostali wygnani z Anglii w 1290 roku przez króla Edwarda Pierwszego po licznych ujawnieniach zabójstwa chrześcijańskich dzieci przez Żydów w celach rytualnych 21. Sprawa Schneersona-Beilisa dotycząca rytualnego zabójstwa chłopca 22. Wszystkie nieludzkie sekty, z reguły, składają się z psychopatów 23. Polecam przeczytanie analizy książki "Shulchan Aruch"
  1. Liga "B'nai B'rith " (centrum żydowskiej masonerii) osiągnęła zakaz wystawiania sztuki Szekspira ▪ "B'nai B'rith " jest nazywana w USA żydowskim gestapo 11. Pod wpływem Kościoła Katolickiego ukształtował się wizerunek Żyda jako potomka diabła 12. Żydzi praktycznie toczą wojnę ze wszystkimi narodami ziemi, z całym światem. A potem wyją na cały świat, jak wszyscy ich nienawidzą 13. Żydowski Bóg – to karykaturą idei bóstwa 14. W żadnym kraju w Europie Żydom nie żyło się tak dobrze jak w Niemczech, ale ... 15. Żydzi w Niemczech hulali w restauracjach, wynajmowali całe sale, zachowywali się wyzywająco, podczas gdy większość ludności po niszczycielskiej I wojnie światowej żyła w biedzie i zadłużeniu 16. Żydowskie prawo religijne zabrania mieszanych małżeństw 17. Zgodnie z prawem norymberskim Żydzi nie mogli zatrudniać aryjskich pracownic domowych w wieku poniżej 45 lat 18. Można zepsuć literaturę gojów. Można zepsuć, zniekształcić, wypatrzyć ich przemysł i handel 19. Saltykow-Szczedrin: program łajdaków - Żydów
  2. "Ci, którzy mówią o sobie, że są Żydami, nie są nimi, to zgromadzenie satanistów"
  3. "Bij Żydów, ratuj Izraela!" 22. Najbardziej zajadli antysemici znajdują się zawsze wśród samych Żydów 23. Filozofia Nietzschego – to filozofia żądzy władzy i, w dużej mierze, nienawiści do człowieka, wewnętrznie jest związana z Talmudem. 24. Najbardziej zagorzałym antysemitą ze wszystkich niemieckich antysemitów był filozof Kant 25. Księga Powtórzonego Prawa – to najbardziej zła księga żydowska 26. Dlaczego Żydzi zbierają pieniądze od wszystkich i płacą tej oto paskudnicy - Bakuninej, prawnuczki anarchisty Bakunina? 27. Dzieci Theodora Herzla, założyciela syjonizmu, wyrzekły się swego ojca 28. Żydzi nie są narodem, to choroba 29. Aleksander II został zabity przez bombę, rzuconą przez Żyda Griniewickiego - Appelbauma 30. "Nie ma nic, co by mogło zbliżyć Chrześcijan do Żydów" 31. Dzisiaj wszystkie tureckie i rosyjskie łaźnie w Ameryce - to zakłady pederastyczne
  1. Całkowitym władcą Węgier był Żyd Matias Rakoczy (Rakosi)
  2. Nordau-Sjudfeld wprost nazywał wielkiego pisarza Lwa Tołstoja degeneratem najwyższego rzędu 5. Korzenie antysemityzmu ukryte są w głębi samego judaizmu i jego obecnej manifestacji - syjonizmie 6. W Greenwich Village, gdzie mieszkają lesbijki i pederaści 7. Prezydent Roosevelt był z domieszką krwi żydowskiej 8. Zamach na Aleksandra II, Cara - Wyzwoliciela, przeprowadzono dnia 13-go 9. Wszystkie te orliki byli masonami - pederastami 10. W walce o władzę jedna banda Żydów wieszała inną bandę Żydów 11. Całą prasę niemiecką Amerykanie oddali w ręce Żydów. Natomiast Żydzi zatrudnili do pracy pederastów - Niemców 12. Żydzi wnoszą rozkład do współczesnej kultury 13. Jeśli słyszysz słowo "feministka", to zwykle jest to upozorowanie, za tym zwykle kryje się lesbijstwo 14. Typową żydowską cechą jest zepsucie, rozkład, zniszczenie 15. Co sami Żydzi mówią o antysemityzmie
  3. W składzie sowieckiego rządu zarówno przy Leninie jak i Stalinie było około 80% czystych Żydów. A pozostali 20% - to byli zamaskowani pół-Żydzi lub degeneraci, żonaci z Żydówkami
  4. Siedem milionów najbardziej utalentowanych, najbardziej gospodarskich i najbardziej pracowitych chłopów rosyjskich, na których opierała się zawsze Rosja. Zlikwidowano ich wraz z rodzinami, z dziećmi 18. We wioskach pozostali tylko „kombiedy” (komitety biedoty – G.K.), lenie i pijani kalecy 19. Dwadzieścia milionów Rosjan - kwiat narodu rosyjskiego – zlikwidowano w Gułagu 20. Gelman, Rozowski, Roizman, Bakłanow i jeszcze 3000 takich samych gelmanów. Teraz – to nasi kapłani. Są wszędzie 21. Grupa oszustów w Taszkiencie została postawiona przed sądem - wszyscy Żydzi - podziemni milionerzy Taszkientu 22. "Dlaczego mam harować?" 23. U Żydów psychicznie chorych według formuły profesora Lombroso jest sześciokrotnie więcej, niż u nie-Żydów
Rozdział 11. Idealna narzeczona
Załączniki do książki • 01. Twórczość ludowa. Poemat o Żydzie. Moskwa, 1935 rok • 02. Kiriłł Bielaninow. Niebieskie świerki na Kremlu. I pili też • 03. Israel Shamir. Sprawdzenie zawszenia • 04. Odpowiedzi Głównego Rabina Izraela amerykańskim Żydom • 05. Sto praw z Shulchan Arucha • 06. L. Frey. O autentyczności protokołów Syjonu • 07. PROTOKOŁY MĘDRCÓW SYJOŃSKICH • 08. L. N. Gumilev. Niezgodność • 09. Boris Mironow. O żydowskim faszyzmie • 10. L.N. Gumilew. Błądzący superetos (ros. - Блуждающий суперэтнос) • 11. E. Topol. Pokochaj Rosję, Borysie Abramowiczu! 12. Solomon Lurie. Antysemityzm w starożytnym świecie • 13. Tatiana Putiatina. Lomehuza lub model umierającego społeczeństwa • Apel do czytelników i wydawców
O autorze
GRIGORIJ PIOTROWICZ KLIMOW
📷 Rosyjski pisarz, członek Związku Pisarzy Rosji. Autor bestsellera "MASZYNA TERRORU", wydanego w 12 językach w "Reader's Digest" w nakładzie ponad 17 milionów egzemplarzy. Trzy filmy według tej książki zostały nakręcone w Anglii, Niemczech i Stanach Zjednoczonych w latach 1953-1954. Niemiecki film „WEG OHNE UMKEHR" („DROGA BEZ POWROTU”), został nagrodzony na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie w 1954 roku, zyskując tytuł „najlepszego niemieckiego filmu roku.” Angielski "THE ROAD OF NO RETURN" (DROGA BEZ POWROTU") i amerykański film "NO WAY BACK" ("NIE MA DROGI POWROTNEJ") przez długi czas nie schodziły z ekranów całego świata.
Autor książek:
Grigorij Klimow urodził się 26 września 1918 roku w mieście Nowoczerkask, w Rosji, w rodzinie lekarza. W 1941 roku ukończył z wyróżnieniem Nowoczerkaski Instytut Przemysłowy i wstąpił do Wojskowo - Dyplomatycznej Akademii w Moskwie.
W 1945 roku ukończył AKADEMIĘ i został wysłany do pracy w Berlinie jako czołowy inżynier RADZIECKIEJ ADMINISTRACJI WOJSKOWEJ.
W 1947 r. otrzymał rozkaz powrotu do STALINOWSKIEJ MOSKWY. Po długich rozmyślaniach uciekł do NIEMIEC ZACHODNICH.
W latach 1949-1950 pracował w CIA nad ściśle tajnym tematem „UPADEK SYSTEMU KOMUNISTYCZNEGO PRZY POMOCY LUDZI SPECJALNEGO TYPU. LUDZI Z KOMPLEKSEM WŁADZY (UTAJONEGO KOMPLEKSU HOMOSEKSUALIZMU LENINA)”. Nazwa zakodowana – PROJEKT HARWARDZKI. W latach 1951-55 był przewodniczącym Centralnego Związku Powojennych Emigrantów z ZSRR (TSOPE, ros. - ЦОПЭ) i redaktorem naczelnym czasopism „Wolność” i „Antykomunista” (to ostatnie w języku niemieckim).
W latach 1958-59 pracował jako konsultant w PROJEKCIE KORNELLSKIM w Nowym Jorku, gdzie również zajmowano się wszelkiego rodzaju sprytnymi badaniami psychologicznymi, związanymi z Powstaniem Węgierskim 1956 roku.
Wyniki 50 lat pracy nad tym tematem znalazły swoje odzwierciedlenie w siedmiu książkach. Ostatnie trzy książki są streszczeniem serii wykładów, przeznaczonych dla całego dowództwa KGB w przededniu PIERIESTROJKI.
Wszystkie książki zostały wydane przez Wydawnictwo SOWIETSKAJA KUBAŃ, miasto KRASNODAR, ROSJA. Całkowity nakład już przekroczył milion egzemplarzy.
Zmarł Grigorij Piotrowicz Klimow 10.12.2007 roku.
W sprawie zamówień należy skontaktować się z przedstawicielem Wydawnictwa SOWIETSKAJA KUBAŃ. MIRONOW WŁADIMIR LEONIDOWICZ przez e-mail[klimov_[email protected]](mailto:[email protected])
Możecie Państwo przesłać swoje opinie o książkach na adres e-mail: [klimov_[email protected]](mailto:[email protected])
lub napisać na adres:
GREGORY KLIMOV 48-34 91 place Elmhurst New York 11373 USA
ISTOTA PROBLEMU
CO TO JEST KOMPLEKS WŁADZY
- Grigoriju Piotrowiczu, pracuje Pan z ludźmi szczególnego rodzaju, ludźmi z kompleksem władzy – już przez 50 lat. Co to są za ludzie? Czym jest "Kompleks władzy"? Czym jest "Kompleks wodza"? Jaka jest istota tego problemu?
- Gdy bliscy krewni żenią się ze sobą, to dzieci z tych małżeństw będą degeneratami. Jest to stary, dobrze znany wszystkim fakt. Dlatego Cerkiew zabrania małżeństw między krewnymi. Aż do szóstego pokolenia. Jeśli jednak grupa przywódców religijnych będzie robić odwrotnie i będzie popierać takie małżeństwa, a nawet zakazywać małżeństw poza granicami swojej sekty, to ta sekta po 4-5 pokoleniach będzie pełna degeneratów.
Czy zna Pan jakąś sektę, która zakazuje małżeństw mieszanych i robi to już od kilku tysięcy lat? Zgadza się. Wszyscy znamy tę sektę.
Wielu degeneratów posiada niezwykłe cechy - takie jak nienasycona chęć dominowania, nienormalne, wręcz patologiczne pragnienie, aby być zawsze na wierzchu. Wielu z nich ma jawne i nienasycone pragnienie władzy. Ci degeneraci czują się „wybranymi”, „elitą” (megalomania, mania wielkości), ale równocześnie w tym samym czasie czują się „prześladowanymi” i „ściganymi” (mania prześladowcza). Bo przecież "mania wielkości" i "mania prześladowcza" są rodzonymi siostrami. Wszystko to jest elementarną prawdą. Przedszkolem.
A teraz pomówmy o tym problemie na bardziej wysokim poziomie - na poziomie wyższej socjologii (degenerologii), w dziedzinie, w której pracuję już od ponad 50 lat.
Praktycznie wszyscy przywódcy światowi mają wyraźny wrodzony kompleks władzy. Ten kompleks, z reguły, jest wynikiem stłumionego sadyzmu, który z kolei jest związany z utajonym homoseksualizmem.
Kompleks ukrytego homoseksualizmu Lenina ("Kompleks wodza") był dokładnie badany w CIA pod koniec lat 40-tych i na początku lat 50-tych. Nazwa kodowa tych ściśle tajnych badań naukowych – to Projekt Harvardzki. Tam, pracując w grupie naukowców Projektu Harvardzkiego, po raz pierwszy spotkałem się z tym tematem. Dowolna dobrze zorganizowana grupa ludzi, która ma wiedzę na ten zakazany temat, może wyszukiwać i przesuwać do władzy przyszłych liderów jako pionków w światowej grze szachowej. Jest rzeczą oczywistą, że przywódcy zwyrodniałej, zdegenerowanej sekty, którzy dobrze znają ten problem na własnej skórze i którzy praktykują w tej grze już kilka tysięcy lat, mają ogromną przewagę nad tymi, którzy grają bez wiedzy, bez przygotowania, i jeszcze w dodatku na ślepo.
Wszyscy widzieliśmy w telewizji jak 5-6 dorodnych sanitariuszy nie może sobie poradzić z jednym wątłym szaleńcem. Energia, wytwarzana przez tego szaleńca – jest najlepszą ilustracją tego, jaką naprawdę przemożną energię ma na wpół zwariowany sadystyczny zwyrodnialec, ogarnięty żądzą władzy.
Ci ludzie - są jak broń masowego rażenia. W dniu dzisiejszym wielu ludzi już zna podstawowe zasady konstrukcji bomby atomowej, ale tylko bardzo ograniczony krąg wtajemniczonych posiada wiedzę i umiejętności, niezbędne do produkcji broni jądrowej i, co jest nie mniej ważne, jest w stanie dostarczyć głowicę nuklearną do celu, wykorzystując ją do zniszczenia struktur państwowych. To samo dotyczy też wiedzy z zakresu wyższej socjologii, jednak degeneraci są bardziej skuteczni w niszczeniu krajów niż broń jądrowa. Są oni prawie tak samo skuteczni (ale w tym samym czasie tak samo niebezpieczni) jak broń biologiczna.
Degeneraci, z reguły, nienawidzą normalnych ludzi. W końcu "diabeł nie może kochać i nie kocha tych, którzy kochają". Wstrętnym zboczeńcom, zwyrodnialcomsprawia prawdziwie sadystyczną przyjemność oglądanie jak pewien na pół szalony przywódca – zboczeniec, wyniesiony przez nich do władzy w pewnym kraju, idzie na wojnę z innym na wpół szalonym sadystą – zboczeńcem, przyprowadzonego przez nich do władzy na przywódcę innego państwa, a miliony i miliony zwykłych ludzi giną przy tym dla zabawy i sadystycznej przyjemności tych przywódców zdegenerowanej sekty.
Chce mnie Pan zapytać - jak to się robi? Odbywa się to za pośrednictwem masonerii. Masoni, Illuminati, Rotary i tak dalej (imię nasze - Legion, bo nas jest wielu – odpowiedzieli Mu demony), wszystko są to kluby, gdzie degeneraci uważnie obserwują zachowanie potencjalnych kandydatów, a po potwierdzeniu obecności silnych skłonności homo-sadystycznych, zaczynają aktywnie przesuwać ich do dźwigni władzy.
- Jak znaleźć degeneratów?
- Zanim odpowiem na to pytanie, najpierw wyjaśnijmy, czym jest degeneracja.
Przede wszystkim chcę uściślić, że sam terminu degenerat używamy jako czysto medyczny termin, a nie jako słowo obraźliwe. Ci z Państwa, którzy nie mogą znieść nawet wzmianki o tym terminie (a takich spotkałem sporo w ciągu 50 lat, zwłaszcza w kręgach literackich) mogą zastąpić go słowem zboczeniec, zwyrodnialec ( w tłumaczeniu będę używał głównie terminu „zboczeniec” – A.L. ). Mówią, że pomaga. Powtarzam - w otaczającym nas świecie degeneratem może się okazać nawet cichy, dobrze wychowany profesor estetyki na lokalnym uniwersytecie.
Tak więc, degeneracja - jest to naturalny proces, który istnieje na ziemi od tysięcy już lat. Degeneracja – to integralna część cyklu życia. Narodziny, młodość, dojrzałość, starczy zachód słońca, śmierć. Na poziomie pojedynczej osoby proces ten jest dobrze znany każdemu z nas i nie trzeba go nikomu wyjaśniać. Dlatego będziemy mówić tutaj o degeneracji na poziomie klanu (rodziny).
Wielu historyków już od dawna zwróciło uwagę na fakt, że cykl życiowy klanów jest bardzo podobny do cyklu życia jednostki. Wygląda na to, że Pan Bóg (lub Matka Natura, jeśli ktoś tak chce) daje każdemu klanowi w przybliżeniu równy okres czasu dla życia na naszej grzesznej ziemi.
Natomiast kiedy dany klan przekroczył już etap dojrzałości i wszedł w złoty wiek starczego zachodu słońca, Pan Bóg (Matka Natura) daje mu pierwszy dzwonek. Ten dzwonek mówi członkom klanu o tym, że czas tego klanu tu na ziemi dobiega końca. Wyraża się to w tym, że pragnienie kontynuowania prokreacji poprzez naturalne stosunki seksualne jest odłączone.
Jeśli klan słucha głosu Boga i pozostaje bezdzietny lub przyjmuje na wychowanie przybrane dzieci, to wtedy oczekuje go złota starość. Do tego czasu klan zwykle osiąga dobrą pomyślność finansową i może już brać udział w różnych rodzajach działalności charytatywnej, takich jak: normalna sztuka, normalna nauka, normalna literatura. Członkowie tego klanu spokojnie cieszą się złotą porą starczego zachodu słońca tego rodu i w końcu odchodzą do innego świata, pozostawiając ludziom fundusze charytatywne na pamiątkę o swoich dobrych uczynkach.
Z drugiej strony, jeśli okaże się to nieposłuszny klan, tj. klan, który zbuntował się przeciwko Bogu, to jego członkowie będą ignorować głos Boga i będą starali się oszukać Pana Boga na różne sposoby.
Będą starali się oszukać Boga sztuczną inseminacją (czynioną palcem; obecnie również igłą – in vitro - A.L), fałszywymi, lipnymi małżeństwami - spać ze swoją żoną, a wyobrażać w głowie, że śpią z mężczyzną, albo z psem, albo z rodzoną matką („ёб твою мать”), lub oszukać Boga w taki oto sposób - żona, za pozwoleniem męża degenerata (lub bez jego zgody) idzie do lokalnego pubu i znajduje tam sobie na jedną noc niczego nie podejrzewającego zdrowego normalnego faceta. W narodzie wszystko to nazywa się "na cudzym ch.. wjechać do raju".
Jak widać, naród rosyjski o takich ludziach wiedział już od dawna i wyrażał swoją opinię na ich temat, na pierwszy rzut oka w mało zrozumiałych, w wielu przysłowiach.
Tak więc, członkowie tego nieposłusznego, walczącego z Bogiem klanu, z reguły zaczynają wspierać i finansować już nie normalną, a zdegenerowaną działalność charytatywną: sztukę zdegenerowaną, zdegenerowaną naukę, zdegenerowaną literaturę. Przy tym poprzez środki masowej informacji będą przekonywać wszystkich, że wszystko to, czym się oni zajmują - jest normalne i że nie ma w tym nic złego, a ten, kto nie akceptuje tego – jest człowiekiem zacofanym i wrogiem postępu światowego.
Dla takich przebiegłych lisów, Pan Bóg (Matka Natura) wkrótce daje drugi dzwonek. Do nienormalnego życia seksualnego dochodzą u nich jeszcze choroby psychiczne. Jeśli jednak i po tym klan będzie w dalszym ciągu trwał w walce z Bogiem, to rozlega się dla nich trzeci i ostatni dzwonek w postaci wad wrodzonych, takich jak charłactwo (ros. – кахексия) (uschnięta, sucha ręka - Stalin), końska stopa (Goebbels), rozszczep wargi (zajęcza warga), rozszczep podniebienia, zez i tak dalej i temu podobne. W normalnych, prymitywnych warunkach gwarantuje to odejście nieposłusznego klanu ze sceny historycznej w ciągu jednego lub dwóch pokoleń. Kto, przy zdrowych zmysłach, zechce poślubić zezowatego, sadystycznego, chromego i garbatego seksualnego zboczeńca?
Trzy stadia degeneracji
Tak więc, degeneracja ma trzy stadia:
  1. Perwersje (zboczenia) seksualne
  2. Choroby psychiczne
  3. Wady wrodzone
Teraz, gdy już jesteśmy zaznajomieni z trzema stadiami degeneracji, możemy wrócić do Pańskiego pytania, jak znaleźć degeneratów.
Znaleźć ich jest bardzo łatwo. Wystarczy tylko spojrzeć na drzewo genealogiczne danego klanu.
Jeśli drzewo genealogiczne, rodzinne jest zdrowe, jeśli ma wiele nowych gałęzi i wiele nowych, zdrowych pędów (zdrowych dzieci), to przed nami znajduje się normalny i zdrowy klan. Jeśli natomiast to drzewo genealogiczne wysycha (dużo par bezdzietnych), albo jeśli ma wiele martwych gałęzi (samobójstwa, choroby psychiczne, nienormalne dzieci), to patrzą Państwo na klan, który już wszedł w złotą fazę zachodu. Pozostaje nam teraz tylko ustalić, jakiego rodzaju jest ten zdegenerowany klan: bogobojny czy walczący z Bogiem. Jest to również łatwe do wykonania. Po prostu należy uważnie przyjrzeć się temu, co ten klan wspiera w otaczającym go życiu. Czy rozprzestrzenia on truciznę dekadencji w sztuce, nauce i literaturze, czy też walczy z tym ze wszystkich sił i popiera normalną sztukę, normalną naukę i normalną literaturę.
– Jak Pan myśli, czy jest dużo degeneratów?
- Statystyki dotyczące trzeciego (3) stadium degeneracji (wady wrodzone) i statystyki dotyczące drugiego (2) stadium degeneracji (choroby psychiczne) znajdują się w otwartej prasie. Możecie Państwo znaleźć je sami. Natomiast statystyk pierwszego stadium degeneracji (perwersje seksualne) - tak łatwo znaleźć nie można.
Weźmy dane opublikowane w USA przez doktora Wittelsa i doktora Kinseya. Dr Wittels w swojej pracy "Życie seksualne kobiet amerykańskich" podaje nam następujące statystyki:
Kobiety niezamężne:
20% - miało wielokrotne związki homoseksualne z innymi kobietami; 51% - marzyło o związkach homoseksualnych z innymi kobietami aż do orgazmu włącznie.
Kobiety zamężne:
15% - miało wielokrotne związki homoseksualne z innymi kobietami; 32% - marzyło o związkach homoseksualnych z innymi kobietami aż do orgazmu włącznie.
A jak te sprawy wyglądają u mężczyzn? Dr Kinsey podaje nam następujące statystyki:
4% - miało wielokrotne związki homoseksualne z innymi mężczyznami 33% - marzyło o związkach homoseksualnych z innymi mężczyznami aż do orgazmu włącznie
Inne prace naukowe dostarczają nam nieco innego rozrzutu danych, ale większość z nich mieści się w przedziale 33-50%. Tak więc - co trzeci (co drugi) człowiek trafia do pierwszego stadium degeneracji.
Kiedy te dane zostały przeanalizowane według kryteriów zawodowych, to otrzymano dość interesujący obraz:
- 5% - chłopi (farmerzy); - 10% - robotnicy (w fabrykach); - 50% - intelektualiści; - 75% - pracownicy literatury i sztuki; - 90% - pracownicy środków masowego przekazu.
Ta statystyka daje nam nowe spojrzenie na dawną ideę o walce klas (o walce klasowej). Jednak walki klasowej nie bogatych z biednymi, a degeneratów z normalnymi ludźmi.

submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.09.13 17:25 Gazetawarszawska Kiedy zaczniemy wieszać na latarniach? Polska dziewczynka zdradzona przez Polskę!

POSPOLITE RUSZENIE 13 SEPTEMBER 2018
Co za hańba, co za bezwstyd!
Co musi się wydarzyć?
https://www.gazetawarszawska.com/index.php/pospolite-ruszenie/1936-kiedy-zaczniemy-wieszac-na-latarniach
……
Biedna dziewczynka zdradzona przez własny naród, własne ojczyznę, własne społeczeństwo własne państwo!
…….
Kiedy zaczniemy wieszać na latarniach?
???
Już chyba nigdy!
Polakom to tylko żydowskie nosy i dupy podcierać! To robią najlepiej i są w tym zajęciu unikalni w świecie, bo nikt inny tego nie robi.
Hańba! Nie ma słów!
Hańba.
Red. Gazeta Warszawska
===============
Polski sąd zdecydował, że Katarzyna ma oddać córkę ojcu Marokańczykowi. "Zostało nam 11 dni"
11 dni. Tyle ma Katarzyna Nowak na pożegnanie ze swoją 7-letnią córeczką. Polski sąd nakazał wydać dziewczynkę ojcu Marokańczykowi, który mieszka we Włoszech. – Już nawet nie chcę liczyć tych dni, które nam zostały. Nie wiem, co z nami będzie. To jakiś koszmar – mów Wirtualnej Polsce zrozpaczona kobieta.
Sąd nakazał, by Katarzyna oddała córkę ojcu
Katarzyna poznała Mohammada dziesięć lat temu we Włoszech. Mężczyzna pracował jako kucharz, Polska wyjechała do Włoch, by znaleźć pracę. Para zamieszkała wraz z dwójką dzieci Katarzyny z pierwszego małżeństwa. Wkrótce Polka zaszła w ciążę. W 2011 r. urodziła się Yasmin.
- Nagle zachowanie tego człowieka, który kiedyś był mi tak bliski, bardzo się zmieniło. Zaczął się znęcać nie tylko nade mną, ale i nad dziećmi. Nie tylko psychicznie, ale i używał siły. Krzyczał, awantury stały się codziennością – mówi Katarzyna.
Ucieczka do Polski
Polka zgłaszała we włoskich instytucjach zajmujących się opieką społeczną przemoc w rodzinie. Postępowania jednak bardzo się przeciągały. Tamtejszy sąd ponad cztery lata zajmował się sprawą karną przeciwko Mohammedowi, dotyczącą przemocy. – Postępowanie umorzono, ponieważ polski sąd nie wysłał niezbędnych dokumentów – mówi Katarzyna.
W połowie 2017 roku kobieta postanowiła uciec z dziećmi do Polski. Marokańczyk zgłosił uprowadzenie rodzicielskie, powołując się na konwencję haską w tej sprawie. Sąd Okręgowy w Opolu wydał prawomocną decyzję, że matka ma wydać Yasmin ojcu, który mieszka we Włoszech.
- Moja córka mówiła w sądzie, że chce być ze mną. Jej przesłuchanie zostało przeprowadzone ze złamanie procedur. Nie doszło do niego w tzw. niebieskim pokoju, a zamiast psychologa dziecięcego zaproszono tam osobę zajmująca się dorosłymi – mówi Katarzyna Nowak.
Nie liczę dni
Mimo sprzeciwu prokuratury sąd zdecydował, że Polka do 24 września ma wydać dziecko Mohammedowi. – Już nawet nie chcę liczyć tych dni, które nam zostały. Nie wiem, co z nami będzie. To jakiś koszmar. Jak ja mam jej powiedzieć, że muszę ją oddać. Przecież sąd skazuje ją na ogromną traumę. Yasmin świetnie się czuje w Polsce. Chodzi do trzeciej klasy, ma dużo znajomych i jest jedną z najlepszych uczennic w klasie, mimo że wychowała się we Włoszech – mówi przez łzy Katarzyna.
Polka o pomoc wystąpiła do Ministra Sprawiedliwości. Portal wpolityce.pl poinformował, że prokurator rejonowy w Nysie skierował do sądu wniosek o zmianę prawomocnego postanowienia nakazującego wydanie dziecka do Włoch.
Śledczy powołuje się na uchwałę Sądu Najwyższego, z której wynika, że jest możliwa zmiana prawomocnej decyzji także dotyczących Konwencji Haskiej. By zablokować wydanie dziewczynki ojcu prokurator wystąpił także o tzw. zabezpieczenie. Ma ono polegać na tym, by dziecko nie opuściło terytorium RP do czasu prawomocnego zakończenia postępowania z wniosku prokuratora.
W niedzielę o godz. 12:00 ulicami Nysy przejdzie marsz poparcia dla Katarzyny i jej córeczki.

Sąd Okręgowy w Opolu nakazał mieszkającej w Polsce Katarzynie N. wydanie ośmioletniej córki jej ojcu – Marokańczykowi mieszkającemu we Włoszech. Jak powiedział PAP sędzia Daniel Kliś z Sądu Okręgowego, postanowienie jest prawomocne.
Ośmioletnia dziś Yasmin przyszła na świat we Włoszech ze związku Katarzyny N. i mieszkającego tam Marokańczyka, Mohameda S. Po siedmiu latach matka Yasmin postanowiła uciec do Polski z dziewczynką i jej przyrodnim rodzeństwem. Jak twierdziła, jej były partner stał się zagrożeniem dla niej i jej dzieci.
Mohamed S. zwrócił się o wydanie córki do polskiego wymiaru sprawiedliwości powołując się przy tym na zapisy art. 13 Konwencji Haskiej. Jak twierdził, jego córka została z Włoch uprowadzona bez zgody ojca i tamtejszego sądu, a on sam utracił możliwość widzenia ze swoim dzieckiem.
Sąd Rejonowy w Nysie uznał racje Marokańczyka i nakazał wydanie mu córki. Od tego postanowienia odwołała się Polka. Sprawa trafiła na wokandę Sądu Okręgowego w Opolu. Ten wyłączył w całości jawność postępowania ze względu na dobro dziecka. Wiadomo jedynie, że sąd powołał biegłych, którzy mieli ocenić stopień związku dziecka z jej ojcem.
„Postanowieniem Sądu Okręgowego w Opolu dziecko powinno zostać wydane ojcu. Jest to postanowienie prawomocne i podlega wykonaniu w ciągu 14 dni” – powiedział PAP rzecznik sądu, sędzia Daniel Kliś. (PAP)
https://wiadomosci.wp.pl/polski-sad-zdecydowal-ze-katarzyna-ma-oddac-corke-ojcu-marokanczykowi-zostalo-nam-11-dni-6294850096068737a
https://nczas.com/2018/09/11/dramat-matki-w-opolu-sad-nakazal-polce-oddanie-osmioletniej-corki-ojcu-marokanczykowi/
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2017.04.18 13:35 Technolog Niektórzy traktują nasz serial jak film dokumentalny z Nowogrodzkiej czy zapis tego, co dzieje się za kulisami polityki – mówi Robert Górski, twórca „Ucha prezesa”.

Prezes jest jak król Lear

http://i.imgur.com/s2HHiez.jpg
Uroczo umeblowany przez Mariusza (z lewej) gabinet prezesa, sam prezes i jego niezawodna ochrona – sekretarka pani Basia. Te trzy postaci to ośrodek realnej władzy pokazany w „Uchu prezesa”. Reszta bohaterów serialu to marionetki. Czy tak jest naprawdę? Podobno wielu widzów wierzy, że tak.
Rozmawiał Mariusz Cieślik
Co cię najbardziej zaskoczyło, jeśli chodzi o odbiór „Ucha prezesa”?
Jego skala. Dla mnie to był po prostu pomysł na zdyskontowanie sukcesu parodii posiedzeń rządu, w których grałem Tuska. Tamto było robione inaczej, bo w sposób estradowy, tu wykorzystujemy techniki filmowe. Realizuje to świetny reżyser, Tadeusz Śliwa, więc może to jakość tej produkcji przyciąga ludzi przed komputery. Ale nigdy się nie spodziewałem się, że będę cytowany w Sejmie czy na rządowych konferencjach prasowych. Nawet teraz, w czasie debaty nad wotum nieufności, Sławomir Neumann parodiował premier Szydło, cytując jej słowa z „Ucha prezesa”. Ba, widziałem zdjęcie demonstracji z cytatem z tego właśnie dialogu. Rzadko oglądam telewizje informacyjne, ale ostatnio włączyłem TVN 24. Z dwóch programów politycznych, które obejrzałem, jeden został spuentowany sytuacją z „Ucha…”, a w drugim pojawił się jakiś cytat.
Paweł Kowal twierdzi, że twój serial ma wpływ na nastroje polityczne.
Tekst Kowala kończy się konkluzją, że „Ucho” będzie miało wpływ, ale nie wiadomo jaki. Powiedzmy sobie jasno, to jest tylko serial, który pokazywany jest w pewnej sytuacji. „Ucho…” być może ma wpływ na atmosferę, ale nie wierzę, że może obalić rząd albo wpłynąć na zmianę nastrojów społecznych. Zresztą docierają do mnie tak skrajnie różne opinie, że sam się czuję zdezorientowany, jaki jest odbiór tego serialu. Ale przecież nie jest to bezpardonowy atak na rząd, choć są tacy, którzy tak to odbierają. Inni z kolei twierdzą, że ocieplam wizerunek PiS. To są dwie najpopularniejsze interpretacje, które wzajemnie się wykluczają. Są też wersje pośrednie. Że na przykład na krótką metę ociepla, ale w dłuższej perspektywie podmywa fundamenty rządu. Że prezes wypada dobrze, a cała reszta to banda gamoni. Przy okazji mogę powiedzieć, że kiedy ten wywiad się ukaże, w sieci będzie dostępny odcinek o opozycji. Dodam, że oni wcale nie wypadają lepiej niż rządzący. Swoją drogą wśród widzów są i tacy, którzy twierdzą, że najgorzej traktuję prezydenta. On też jako jedyny z irytacją zareagował na pytanie o „Ucho prezesa”. Pozostałym politykom PiS się podobało. Reakcje były zaskakująco zgodne, od Macierewicza, przez premier Szydło i ministra Błaszczaka, po prezesa Kaczyńskiego.
Prawda, że to trochę podejrzane?
Wygląda, jakby się umówili i zrobili naradę w stylu tej z „Ucha”. Nieźle to sobie wymyślili. A wracając do prezydenta, to może i jest mało przebojowy, ale nie jest kanalią. Mnie się wydaje najporządniejszy ze wszystkich bohaterów. W związku z tym są tacy, którzy mi zarzucają, że przedstawiam go za dobrze. Ktoś, kto go nie lubił, teraz zaczyna mu współczuć.
A ty jaki chciałbyś „Uchem…” osiągnąć efekt? Kogo zamierzałeś obalić?
Jeśli trzeba coś obalić, to pytam o pojemność. Nie chciałem ani nikogo zamordować, ani ocieplać. Moim celem było, żeby ludzie się bawili, i to osiągnąłem. Czytam komentarze, widzę ilość wyświetleń, spotykają mnie same mile rzeczy na ulicy. Owszem, są i tacy, co piszą w sieci, że to nuda i wiadomo czyja inspiracja, że jestem psem spuszczonym z łańcucha, co ma podgryzać rząd, ale to mniejszość.
Teraz to pewnie każdy taksówkarz ci podpowiada, jakie wątki wprowadzić.
Ostatnio taksówkarz mnie rozpoznał i mówi: „Niech pan dowali tym pedałom”. Zacząłem się zastanawiać, o kogo mu chodzi, więc pytam: „Którym pedałom?”, „No jak to którym”, „Dla każdego tak zwanym pedałem jest kto inny, więc nie wiem, jak pan na to spogląda, rozumiem, że chodzi o PO”. A on, żeby „pedałom z PiS” bardziej dowalić. Czyli za delikatnie krytykuję. Swoją drogą, u taksówkarzy widzę przechył sympatii w stronę anty-PiS-u, Rafał Ziemkiewicz też na to zwrócił uwagę. „Ucho prezesa” jest na tyle blisko rzeczywistości, że ludziom się chyba wydaje, że PiS naprawdę taki jest.
Niektórzy traktują to jak film dokumentalny z Nowogrodzkiej czy nawet zapis tego, co dzieje się za kulisami polityki. Może to z powodu jakości tej produkcji.
I aktorów, którzy doskonale parodiują pierwowzory. Poczynając od prezesa. Kiedy grałeś Tuska, nie widziałem go w tobie, ale teraz uważam, że trochę upodobniłeś się do Jarosława Kaczyńskiego.
W parodii chodzi o to właśnie, że ktoś niepodobny do pierwowzoru przez gestykulację czy intonację się do niego upodabnia. Na posiedzeniach rządu nie było miejsca na interakcje, wszystko się działo na oczach publiczności, więc celem był dobry żart. A do kamery gra się inaczej, lepiej widać twarze. Liczą się drobne gesty, mimika, tiki. Sama przestrzeń to wymusza, bo siedzę w prawdziwym fotelu w gabinecie, który spełnia powszechne wyobrażenie, jak powinno wyglądać miejsce pracy najważniejszej osoby w kraju. Książki, popiersia, skórzane fotele, ciemne regały. Powaga państwa wymaga takiego entourage’u. Ale nie chcę, żeby wyszło na to, że to tylko ja. Mam fantastycznych aktorów.
Przeczytałem na ich temat bardzo ciekawą opinię, że mianowicie nie sposób zrozumieć, jak to możliwe że ci sami ludzie grają w „Na Wspólnej” i w „Uchu prezesa”.
Tam nie mają co grać. A jeśli chodzi o parodie, to świetny był Wojciech Kalarus jako Macierewicz. On jako jedyny powrócił. Inni też będą wracać. Wydaje mi się, że aktorzy się bawią tym wyzwaniem: trzeba odkryć, co buduje postać, nie zawsze chodzi o wąsy czy krzaczaste brwi. Czasem wystarczy wyraz troski na twarzy.
Mówisz o Sebastianie Konradzie w roli wicepremiera Morawieckiego?
O nim też. Podobnie było z Agnieszką Pilaszewską w roli pani premier czy Pawłem Tucholskim jako ojcem Rydzykiem. No i oczywiście z Mikołajem Cieślakiem w roli zausznika prezesa. Wszystkich nie dam rady wymienić, ale wszyscy grali na 100 procent. Teraz pojawi się Paweł Kukiz, czyli Wojciech Mecwaldowski, który ma w sobie nadmiar energii i rodzaj zniecierpliwienia, że wszystko dzieje się za wolno. A może to on jest za szybki na tok wydarzeń. To państwo już powinno się naprawić, a ono tymczasem stawia opór.
Co dalej z „Uchem”?
Za tydzień pojawi się ostatni odcinek dostępny na You Tubie, a potem dwa tylko dla abonentów Showmax i przerwa. Mam nadzieję, że w tym czasie dojdzie do rekonstrukcji rządu, bo jesienią pokażemy drugi sezon. Dobrze, żeby pojawili się jacyś nowi bohaterowie, bo pierwsza radość z obejrzenia parodii ojca Rydzyka czy Macierewicza już minęła. Teraz trzeba się będzie bronić samą historią, a nie postaciami. A jeśli rekonstrukcji nie będzie, to jaką historię opowiesz?
Co jakiś czas wraca temat następcy prezesa, bo jednak jest to już starszy pan.
70 lat to dla polityka wiek średni.
No tak, ale dociekania na temat następcy trwają nieustannie i spokojnie można temu poświęcić odcinek.
Odcinek? Co najmniej 15 odcinków. Zwłaszcza że to byłyby fikcyjne poszukiwania, bo prezes Kaczyński w ogóle nie przyjmuje do wiadomości, że następca jest potrzebny.
To prawda, to taki trochę król Lear, stary władca, który widzi, że po jego odejściu wszystko może się zawalić. Zresztą przekonanie o tym, że po wycofaniu się Kaczyńskiego nastąpi upadek prawicy, jest powszechne. Może to zresztą taka samospełniająca się przepowiednia. Jak zabrakło Piłsudskiego też się okazało, że nie ma kto go zastąpić.
To by była smutna puenta.
Ale może się przecież okazać, że prezydent się wyemancypuje. Poza tym jeszcze parę postaci się nie pojawiło w naszym serialu. Choćby minister kultury – koniecznie w tablecie. Ziobro, Jarosław Gowin się dopominał o jakąś scenę, no i jest nowa przewodnicząca Trybunału Konstytucyjnego. Ale ona jest jeszcze mało rozpoznawalna, za to gdyby Andrzej Rzepliński się pojawił, to byłoby ciekawe, przecież z prezesem znają się ze studiów i wojska. Ale to jest mało prawdopodobne. To nie dokument, więc wszystko jest możliwe.
Co (naprawdę) robią poza gabinetem prezesa?
Paweł Tucholski (o. Tadeusz Rydzyk)
Parodiowanie innych to dla Tucholskiego codzienność – jego znajomi publikują na portalach społecznościowych improwizowane przez niego na prywatnych spotkaniach scenki. Z parodii słynie i w rozmaite postacie życia publicznego Tucholski wciela się od lat również bardziej „oficjalnie”. W stołecznym Teatrze Komedia zagrał Albina i Madame Zaza w „La Cage aux Folles”, znanej z dużego ekranu jako „Klatka dla ptaków”. Wiosną 2014 r. wystąpił w polsatowskim programie „Twoja twarz brzmi znajomo”, gdzie co tydzień wcielał się z powodzeniem m.in w Luciano Pavarottiego, Eltona Johna, Czesława Niemena, ale także w… Alicję Majewską i Ewę Demarczyk. Jego pojawienie się w „Uchu prezesa” było tylko kwestią czasu.
Anna Smołowik (Agata Duda)
Aktorka, która potrafi zagrać wszystko, co udowodniła w spektaklu „Kompleks Portnoya” w reżyserii Aleksandry Popławskiej, gdzie wcieliła się (udanie) w kilka ról, za co zresztą dostała Feliksa – najważniejszą warszawską nagrodę teatralną. Obecnie można ją oglądać na kilku stołecznych scenach: w Teatrze Studio w spektaklu Kuby Kowalskiego „Wichrowe wzgórza”, za który również została nagrodzona, oraz w „Dogville” w Teatrze Syrena. Przez kilka lat była także związana z kabaretem Pożar w Burdelu, gdzie grała Anię z Polski. W „Uchu” musiała poskromić swoją ogromną żywiołowość, albowiem wcieliła się w rolę powściągliwej żony prezydenta.
Wojciech Kalarus (Antoni Macierewicz)
Wielu fanów „Ucha prezesa” twierdzi, że grający szefa MON Kalarus jest bardziej „macierewiczowski” niż sam Macierewicz. Nieco oślizgły w sposobie bycia, ma nad prezesem dziwną władzę objawiającą się a to tym, że nie musi jak inni antyszambrować pod jego drzwiami, a to dziwną poufałością w kontaktach z prezesem. Naturalna vis comica nie zawsze była znakiem firmowym Kalarusa. Jego dyplomem w krakowskiej szkole teatralnej było przedstawienie według „Płatonowa” Czechowa w reżyserii Krytiana Lupy, gdzie obok Kalarusa zadebiutowała m.in. Maja Ostaszewska. Potem jego teatralna kariera rozwijała się dwutorowo – z jednej strony role komediowe, z drugiej – praca w najważniejszych polskich teatrach (warszawskie Rozmaitości, krakowski Stary, gdański Wybrzeże) i u najważniejszych reżyserów ostatnich lat (Grzegorz Jarzyna, Michał Zadara, Jan Klata, Paweł Miśkiewicz). Związany ze stołecznym Teatrem Nowym.
Robert Górski (Jarosław Kaczyński)
Fizyczne niepodobieństwo do prawdziwego prezesa Górski rekompensuje oszczędną grą, która bardzo zbliża go do Kaczyńskiego (ach, te kłapania szczęką!). Jest to tym bardziej godne pochwały, że nasz redakcyjny kolega – którego możecie państwo co tydzień czytać w rubryce „Zdarzyło się jutro” – nie jest zawodowym aktorem. Niektórzy mieli do niego pretensję, że w „Uchu prezesa” zbyt ocieplił wizerunek szefa PiS, który przy swoich akolitach wydaje się oazą spokoju i rozsądku. Górski znany jest przede wszystkim jako lider i autor większości tekstów Kabaretu Moralnego Niepokoju. Jednak lista projektów kabaretowych, których byłby scenarzystą, aktorem, prezenterem czy choćby tylko komentatorem, jest znacznie dłuższa: „Tygodnik Moralnego Niepokoju”, Mazurska Noc Kabaretowa, „Maraton uśmiechu”, „Kabaretowy Klub Dwójki”, „Dzięki Bogu już weekend”, „Latający Klub Dwójki”, „Kabaret na żywo”.
Izabela Dąbrowska (Barbara Skrzypek)
Od kiedy pojawiło się „Ucho prezesa”, publiczność ostatniego, niebędącego komedią filmu Wajdy „Powidoki” wybucha śmiechem zawsze w tym samym momencie – gdy Dąbrowska jako sekretarka w Związku Plastyków mówi, że prezesa nie ma. Bo też w „Uchu” to główne zajęcie słynnej pani Basi – bronić dostępu do prezesa tym, których prezes nie chce widzieć. Choć i pani Basia potrafi czasem okazać trochę serca, np. wtedy, gdy pyta Misia (Bartłomiej Misiewicz), czy nie zrobić mu „kakałka”. Obecnie Dąbrowską można zobaczyć m.in. w warszawskim Och-Teatrze. Jej rola Pani Dziekan w farsie „Prapremiera dreszczowca” potrafi rozbawić do łez. Wszystko przez to, że Dąbrowska, podobnie jak niegdyś Irena Kwiatkowska, nawet najśmieszniejsze sceny gra z kamienną twarzą, bez robienia min. Tadeusz Śliwa (1981) - nawet jeśli nie kojarzycie tego nazwiska, to z pewnością wiedzieliście niejedną produkcję Śliwy. Reżyser „Ucha prezesa” jest bowiem jednym z bardziej aktywnych reżyserów reklam. „Play” z Dawidem Podsiadło; bank BPH, w którym odsetki przybierają postać długouchego stworka; wedlowskie ptasie mleczko, którym w blasku świec delektuje się Lord Vader - to wszystko jego dzieła. Etiuda Śliwy o dwóch chłopcach leżących na oddziale onkologicznym „Wszystko według planu”, której był zarówno reżyserem, jak i scenarzystą, zdobyła wiele nagród na festiwalach studenckich i kina niezależnego.
https://www.wprost.pl/tygodnik/10050920/Prezes-jest-jak-krol-Lear.html
submitted by Technolog to Polska [link] [comments]


2017.03.30 19:20 ben13022 Maria Dąbrowska, założycielka Fundacji „Zmiana” resocjalizacji przez czytanie oraz dostarczaniu książek do więzień.

PRZEMYSŁAW WILCZYŃSKI: Mawia Pani, że najłatwiej zacząć rozmowę od książek. Pani ma czas na czytanie?
MARIA DĄBROWSKA: Głównie w nocy albo w niedzielę, kiedy staram się nie pracować. Wtedy czytam wszystko, co wpadnie mi w ręce. A powiedziałam tak o początku rozmowy, bo wydaje mi się, że wszyscy mamy jakiś stosunek do książek. Pan się nie zgadza?
Po pierwsze, nie bardzo wierzę w te statystyki. Nie znam ludzi, którzy nie czytają, a już na pewno nie istnieją tacy, którzy nie mają żadnego stosunku do książek. Proszę wyjrzeć przez okno: mieszkam w „centrum zła”, na Pradze, i kogokolwiek spotkam, ma coś do powiedzenia o czytaniu. Czytają bezdomni, i to dużo. Mamy tu takich z Dworca Wschodniego, stałych klientów Praskiej Biblioteki Sąsiedzkiej, jednej z bibliotek dla mieszkańców, jakie zakładamy w Fundacji „Zmiana”. Wszyscy tu wiedzą, że jestem „panią od książek”, i niektórzy uważają moją działalność za głupią. Ale nawet to jest jakiś stosunek do czytania.
Nic tak nie pomaga: ani gry, ani telewizja, ani rozmowy z kumplami. Z czytaniem w więzieniach miałam i mam wiele do czynienia, choćby w ramach akcji „Książki w pudle”, polegającej na dostarczaniu ich do więzień, wiele też spędziłam czasu z osadzonymi. Ale moje najinten-sywniejsze doświadczenie z literaturą za kratami pochodzi z ostatniego roku. Stworzyliśmy grupę 12 osób skazanych na dożywocie. Założyliśmy – nieformalnie, bez dofinansowania czy oficjalnej akcji – w areszcie śledczym Warszawa-Białołęka klub dyskusyjny. To było niewiarygodne wyzwanie.
...a oni, tzn. pracownicy służby więziennej, muszą patrzeć, kontrolować, pilnować mojego bezpieczeństwa. Teoretycznie.
Praktycznie dla części z nich nasze gadanie o książkach jest nudne, więc nieraz wychodzą. Pamiętam scenę sprzed wielu lat: przyprowadzili mi skutego człowieka. Nogi i ręce. Dla mnie to było krępujące. Powiedziałam, że nie bardzo rozumiem, o co chodzi, bo jeśli on ma wyjść za pięć lat, to ja muszę widzieć faceta bez ograniczeń. Dodałam, że jak będzie chciał, to mi te ręce z kajdanami zarzuci na głowę i w sekundę udusi. I że nie ma interesu, by to zrobić, więc pewnie nie zrobi.
Zdjęli. Innym razem zostawili mnie z pistoletem! Panie, czy ja wyglądam na taką, co by strzelała?!
No, cholera – nie!
Przekonałam się, że dla tych ludzi nie ma normalnych, tzn. naszych, punktów odniesienia. Nie należy do nich z pewnością przyszłość w naszym rozumieniu, bo cała jest tutaj, a nie na zewnątrz. I zrozumiałam, że tym razem moim zadaniem nie jest zabieranie tych facetów do „naszego świata”, ale nauczenie się ich świata.
To był mój jedyny warunek: cechą charakterystyczną życia za kratami jest to, że nie dokonuje się wyborów – nawet pory zgaszenia światła.
Trudno mi o tym w ogóle mówić, bo nie byłam u nich już dwa miesiące. Czuję się, jakbym zawiodła.
Najpierw byłam chora, później bardzo zmęczona. I dotąd nie znalazłam w sobie siły.
Dzwonią! W ich kategoriach zresztą pewnie nie zawiodłam, bo znają powody mojej nieobecności. Zawiodłam w swoich, bo okazałam się za cienka.
Niech pan nie żartuje: za cienka na system. Na samą myśl, że mam znowu przekraczać tę pieprzoną bramę, wysłuchiwać prześmiewczych komentarzy panów oddziałowych: „Jeszcze im tylko książek brakuje”, albo: „Po co im to, przecież i tak nigdy nie wyjdą”. Choć nie chcę, by pan napisał, że to jest tylko jakiś aparat opresji, przymusu. Wszędzie, tutaj też, pracują ludzie. A chłopaki? Chłopaki to jest luz.
To prawda, często okrutni. Tu nie ma miejsca na żadne „ale”. Tyle że ja nie jestem od tego, by orzekać o ich winie. Zwłaszcza że przecież oni żyją, i to nie przypadkiem: jako społeczeństwo się na to zgodziliśmy. A skoro żyją, to mają prawo do myślenia, modlitwy, czytania. Ja jestem od tego ostatniego, więc robimy to razem.
Coś panu powiem. Oni czytają inaczej.
Np. nie mają dostępu do recenzji, nie wiedzą, co jest „dobre”, a co „złe”. Wiedzą, że „należy” czytać kryminały, ale o tym dowiadują się od siebie nawzajem, a nie z zewnątrz.
Japońską „Sztukę wojny”. Ja w ogóle nie miałam pojęcia, że taka pozycja istnieje! Patrzyli na mnie, jakbym się urwała z księżyca.
Tak, i nawet dało się to czytać.
Nie chcę generalizować, ale mogę powiedzieć, jak to jest z tą moją dziesiątką, w porywach dwunastką, bo prawie nigdy nie jest tak, że wszyscy przychodzą. Więc tematy wiodące były takie: wojna, tyrani, gułagi, masowe mordy, obozy. Krew musiała się lać, musieli ginąć ludzie. Nie wiem, z czego to wynika, może po prostu lubią się dowiadywać, że istnieją gorsi od nich?
Powiem panu, dlaczego służba więzienna mnie lubi. Oni wiedzą, że ja nie powiem: „Jak mi przykro, że wy siedzicie”.
„Nie dziwię się, że kochacie Nerona, w końcu – jak by nie patrzeć – zabił więcej niż wy”. Albo: „Ja być może nie zawsze szłam do łóżka, z kim naprawdę chciałam, ale panowie to jesteście mordercami”. To nie jest miłe – słuchać takich rzeczy.
Reszta to opowieść o tym, co może zrobić edukacja czytelnicza.
C- o może?
Mówiłam: „Wy tu ciągle o zabijaniu, a ja to bym tak chciała o miłości”. Jak się krzywili, to dodawałam: „Przecież wiem, że tęsknisz za córką”, albo: „Nie opowiadajcie, żeście się nigdy nie zakochali!”. Zaczęliśmy od filmów. Wyszło, że wszyscy oglądali „Notting Hill”, a jak przychodzi Boże Narodzenie, to patrzą na „Wszyscy mówią »kocham cię«”. Wie pan, takie ładne historie. W ten sposób doszliśmy do zupełnie innych książek.
Np. do „Anny Kareniny”. Właśnie nie Dostojewski, bo to ja byłam za Dostojewskim (śmiech).
Musi pan pamiętać, że dla nich atrakcyjność tych spotkań polega na kontakcie ze światem zewnętrznym, czyli ze mną. Ważne jest, że się z nimi witam, że się ich nie brzydzę, że zawsze pamiętam, co do mnie mówili, a jak nie pamiętam, to ich przepraszam.
To akurat oczywiste: nikt ich nie dotyka. A my robimy „miśki”.
Bardzo. I dla mnie też ważne, bo wiem, że dla nich ważne.
Wspomnienia, te dawne. Bo każdy miał jakiś smoczek, jakąś zabawkę, kogoś. Jeden mi opowiedział historię dzieciństwa, a ja pojechałam w jego strony i zrobiłam zdjęcia. Płakał.
Nic szczególnego: jak mieszkał u babci, jak bawił się na podwórku. Potem było gorzej, więc zaczął na to podwórko uciekać. A tam, gdzie mieszkał, łatwo było zostać gangsterem. Pobił jakichś ludzi z tak zwanym skutkiem...
Nie byłoby łatwo, gdybym była śledczym. Ale ja jestem od targania książek.
Np. „13 pięter” Filipa Springera, w ramach akcji „Warszawa czyta”, do której zgłosiłam moją grupę w zeszłym roku. Lubię ich angażować w bieżące, zwłaszcza kulturalne wydarzenia, oni też to przeżywali. Choć miałam obawy, czy nie czytają tej książki tylko z uwagi na udział w głośnej akcji.
Wszyscy! Mimo że był to wysiłek, głównie organizacyjny. Bo musi pan wiedzieć, że my jesteśmy takie dziady bez forsy, miałam jeden egzemplarz... Trwało to 3 miesiące, ale przeczytali. Po swojemu.
Interesowało ich, jak te trudne, opisywane w książce warunki mieszkaniowe tworzą losy ludzi. Ich losy. Bo oni z takich kamienic pochodzą.
Głównie Łupaszka i „żołnierze niezłomni”. Ale potem zaczęliśmy rozmawiać, dochodząc do wniosku, że historia ludzi toczy się różnie, zależnie od okoliczności. I że na temat historii przez duże „h” są różne poglądy. Czytaliśmy „Pochówek dla rezuna” Pawła Smoleńskiego. A właściwie ja im czytałam – na głos. Mam to nawet nagrane, jak się robi stopniowo cisza. Dla nich to było straszne, że jedna z bohaterek nie mogła pochować męża-Ukraińca...
Czytaliśmy też inne reportaże. Np. „Zdążyć przed Panem Bogiem” Krall, krótsze formy Mariusza Szczygła, całego niemal Kapuścińskiego. A zaczęliśmy od „Wojny futbolowej”. Bo oni są wszyscy kibicami...
Do pytania: „co słychać?”. Jeśli chodzi o wydarzenia medialne, to ja im to pytanie zadawałam. A oni: „To pani nie wie? Pendolino krowę przejechało!”. Relacjonowali, o czym się gada w TV, a ja siedziałam i mówiłam: „Ja pierdzielę, co to za kraj!”.
Do telewizorów, konsoli, ale już do internetu – poza zajęciami w szkole – nie. Dowiadywałam się od nich nawet, że byłam w telewizji, i co w tej telewizji powiedziałam (śmiech).
Chyba nic specjalnego, poza chęcią skończenia czegoś, co zaczęłam. Pewnie jest w tym też jakaś ekstremalna sytuacja, w której chcę sama siebie badać.
Czy na pewno jestem tak pokorna, jak mi się wydaje. Czy widzę w każdym człowieka, czy tylko tak sobie wyobrażam? Ta pokora jest dla mnie ważna. I godność każdego. Weźmy jednego z tych moich „czytaczy”, nazwijmy go Romkiem. Pewnego razu awansował: został kimś od rozdawania obiadów na korytarzu. A to oznacza, że dwa razy dziennie chodził po korytarzu, w związku z czym nie miał już tylko do czynienia z sześcioma kolesiami z celi. To była taka zmiana, że jak go zobaczyłam, to nie poznałam...
Więc z jednej strony godność. A z drugiej, jak sobie czasem pomyślę, co niektórzy zrobili... Tak, to jest opowieść o pokorze.
Do zrozumienia może tak, ale dla mnie czasem nie do udźwignięcia.
Głupim. Politycy, np. wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, mówią: „Doprowadzimy do tego, że wszyscy będą pracować w więzieniach”. Wie pan, o co chodzi: „Mordują, a my potem ich wszystkich utrzymujemy”. Problem w tym, że tego się nie da zrobić. Wszyscy nie mogą pracować.
Wiele rzeczy, i to na lepsze. Przede wszystkim warunki odbywania kary, sposób traktowania więźniów. Nie pozbyliśmy się przemocy, ale jest dużo lepiej. Zmieniła się też służba więzienna, zwłaszcza na górze. Na mądrzejszą.
No, głupie to było, populistyczne. Pamiętam Tuska mówiącego w duchu Ziobry, o kastracji pedofilów. A mało kto rozumie, że to nie jest kwestia obrony Trynkiewiczów albo innych niebezpiecznych, tylko zasad dotyczących nas wszystkich. Że jak ktoś odsiedział prawomocny wyrok, to politycy nie mogą decydować, komu wolno odebrać godność, wsadzając go do innego zakładu, mimo że odbył karę, a komu nie.
Nie: wychodzą, a potem wracają... Nawet jak na wolności czeka mama z rentą. Bo poza tą mamą są starzy kolesie, jedyny zrozumiały dla nich świat.
Niech pan nie żartuje! Pieniądze na nie dostają głównie bogobojne organizacje, których większość osadzonych zresztą nie znosi.
Owszem, chciałam prowadzić tutoring, rozpoczynać pół roku przed wyjściem. Niby osobą, która niedługo wyjdzie, ma się opiekować kurator. Również po opuszczeniu więzienia.
To wszystko na papierze jest! Współpraca ze środowiskiem lokalnym i pomocą społeczną – też. Na papierze. A tutor to byłby ktoś na podobieństwo asystenta rodziny w pomocy społecznej. Ktoś, kto stanie z tą osobą przed pracodawcą, wesprze, kto będzie spajał różne elementy tego pieprzonego systemu.
Ale pieniędzy na taki program nie dostałam...
Cholernie łatwo! Jednym rozporządzeniem. Trzeba by tylko ustalić kryteria, żeby nie dawać komuś, kto siedział dwa lata. W takim czasie nie zrywają się więzi, linie tramwajowe są wciąż te same.
Ale znam takich, co wyszli po 20 latach... Wie pan, co ich zwykle spotyka po wyjściu? Komornik. Bo wcześniej nie mieli z czego ściągnąć długu, a teraz mają. Ale to nie wszystko. Niech pan sobie to wyobrazi. Ceny się panu pieprzą, bo przez 20 lat nie płacił pan za prąd. A jeszcze w więzieniu myślał pan: „Jak wyjdę, będę zarabiać cztery tysiące. Należy się jak świni picie”. Potem okazuje się, że jest tysiąc, i to na czarno. A trzeba zapłacić wszystko, czego pan nie płacił przez 20 lat. Bo tam się pan zajmował walką o swoje prawa, a nie obowiązkami. Tam obowiązków nie było.
Miałam takiego Piotrka, wyszedł po 13 latach. Codziennie prał ręcznie majtki i skarpetki, a następnie wieszał je na łóżku. Nie mogłam go, cholery, od tego odzwyczaić! Ani przyzwyczaić, że je się widelcem i nożem, a nie tylko łyżką. Że są różne rodzaje talerzy. Gdyby nie miał tutorów, czyli mnie i mojej córki, toby o tych rzeczach się nie dowiedział.
On tu z nami mieszkał! Ze mną i Weronką. Prawda jest taka, że po wyjściu najlepszym rozwiązaniem jest wyjazd – jedyna szansa, by nie wrócić do poprzedniego środowiska.
A pamięta pan kiedykolwiek w Polsce sytuację, że „pomaganie bandytom” się politycznie opłacało?
Też nam się wydaje, że tego nie potrzebujemy. Ja, proszę pana, żeby wejść do domu, muszę się natrudzić bardziej, niż wchodząc do więzienia. Brama za bramą, zabezpieczenia... Logika jest taka: odgrodzić się, zabezpieczyć, a tych, którzy coś zrobią złego – zamknąć, nie martwiąc się, co będzie, jak powychodzą. Wolimy karać, niż ponosić odpowiedzialność za ludzi.
Też, ale prawdziwym problemem jesteśmy my. A co do państwa, takie jak nasze stanowią większość.
Da się.
Pokażę panu książkę – „Więzienia nędzy” Loïca Wacquanta. On napisał, że większość krajów przegrywa ze zjawiskiem recydywy, bo oddzieliły się od siebie różne elementy systemu. Jak pan jest w więzieniu, dotyczy pana tylko kodeks karny wykonawczy. A powinna dotyczyć ustawa o pomocy społecznej, o aktywizacji zawodowej, kodeks pracy, prawo do kultury itd. Możemy się oburzać, że Breivik ma dobre warunki osadzenia, ale faktem jest, że najmniejsza powracalność do więzień jest w Skandynawii i Danii.
Jeden z naszych wcześniejszych projektów, „Powrót na prostą”, był dobry, bo budował więzi, które są ważne w każdej trudnej sytuacji. Tylko że u nas na więzi nie zwraca się uwagi.
Pan się herbaty napije?
Większość z tych programów nie ma sensu! Kursy aktywizacji są zwykle nikomu niepotrzebne, bo my mamy nadprodukcję glazurników, poza tym i tak tego człowieka nikt nie zatrudni...
Tylko dlaczego temu pracodawcy pozwala się zaglądać do rejestru skazanych? Przecież ten człowiek już odbył karę!
Jak pan pracuje w magazynie, to pan musi przynieść zaświadczenie, że nie był karany. Mówię: „Bierzcie byłych więźniów, nawet jeśli coś kiedyś ukradli w magazynie”. Ja w więzieniu spotykam naprawdę wielu, którzy – zanim tam trafili – pracowali na podstawie zaświadczenia o niekaralności...
Czytał pan raport NIK z listopada 2015 r.? Programy realizowane w więzieniach są niechlujne, niski jest ich poziom, robi się je pod przymusem. Co z tego, że przejdzie pan pięć treningów zastępowania agresji?
Powiem panu na koniec: więziennictwo to jest państwo w mikroskali.
Że wycinamy rozum. Że lubimy przede wszystkim karać. Że nie umiemy zarządzać. Że mamy gdzieś więzi społeczne. Że nie patrzymy w perspektywie „sadzenia drzewa”... Wszystko, co się tam dzieje, to jest opowieść o państwie. I to nie jest miła opowieść. ©℗
MARIA DĄBROWSKA, założycielka Fundacji „Zmiana”, zajmuje się m.in. resocjalizacją przez czytanie oraz dostarczaniem książek do więzień. Z wykształcenia jest pedagogiem.
Wywiad przeprowadził Przemysław Wilczyński
źródło: https://www.tygodnikpowszechny.pl/recydywa-panstwa-147321
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2017.03.19 19:39 ben13022 Jedna wielka beczka prochu - rozmowa z Ryszardem Kapuścińskim

Ryszard Kapuściński: amerykański pisarz musi zarabiać milion dolarów‚ ja nie muszę. On podróżował po świecie z całą świtą‚ ja byłem sam.
W 10. rocznicę śmierci pisarza przedstawiamy wywiad z Ryszardem Kapuścińskim, który Krzysztof Masłoń przeprowadził we wrześniu 2004 roku. Rz: W "Podróżach z Herodotem" opowiada pan o swojej pierwszej wyprawie - do Indii. Był rok 1956‚ właśnie wybuchła wojna na Bliskim Wschodzie‚ o Suez‚ gdzie unieruchomiony został nasz "Batory"‚ którym miał pan z Bombaju wracać do Polski. Wyobrażam sobie pana: młodziutkiego dziennikarza z komunistycznego kraju‚ bez znajomości języka‚ z kończącymi się pieniędzmi.
Ryszard Kapuściński: Żyłem bardzo biednie‚ a i w Indiach‚ i w Afryce przeżyć można za grosze. Nie miałem nigdy specjalnych wymagań‚ np. kulinarnych‚ tak że dawałem sobie radę. A wtedy w Indiach‚ po prostu‚ czekałem. Młody człowiek ma w sobie niewyczerpane pokłady optymizmu. Pieniądze nie są największym problemem w reporterskiej pracy. Amerykański pisarz musi zarabiać milion dolarów‚ ja nie muszę. On podróżował po świecie z całą świtą‚ ja byłem sam.
Nieporównywalne są to rzeczy. Dziś mamy problem odwrotny: wtedy brakowało informacji z danego miejsca‚ teraz jest ich nadmiar i korespondent ma przed sobą sto piętnaście wersji tego samego wydarzenia.
Rzeczywiście‚ pół roku spędzone w tamtych Chinach było dla mnie okropnym doświadczeniem.
Miałem ten komfort‚ że niczego ode mnie nie żądano. Wyjechałem na zasadzie wymiany dziennikarskiej między "Sztandarem Młodych"‚ w którym pracowałem‚ i pekińską redakcją "Czungkuo". Akurat przeżywaliśmy krótkotrwałe ożywienie stosunków polsko-chińskich. Ale w mojej redakcji działy się niesłychanie ważne rzeczy i o mnie zapomniano. W Warszawie właśnie zamknięto "Po prostu" i nasz zespół solidaryzował się z tym wyklinanym przez Gomułkę pismem. Naszą naczelną Irenę Tarłowską wzywano do KC‚ pytanie było tylko jedno: czy zawieszą‚ czy wyrzucą? I co z innymi? Już na bruk czy jeszcze pozwolą pisać.
Przez mój reportaż z Nowej Huty. Było to rok przed Październikiem '56. Adam Ważyk opublikował "Poemat dla dorosłych" w "Nowej Kulturze"‚ zrobił się raban i polecono prasie dać odpór "Poematowi...".
Na odwrót. Ale zaczęło się normalnie: wziąłem delegację i pojechałem do Nowej Huty‚ gdzie miałem znajomych z brygad produkcyjnych ZMP: 1951‚ 1952‚ 1953. No więc poszedłem w Nowej Hucie do swoich ZMP-owskich kolegów; pamiętam ich nazwiska: Ryłko‚ Janas... ‚ mówię im o "Poemacie..."‚ a oni na to: "Rysiek‚ słuchaj‚ to co napisał ten Ważyk‚ to nic‚ my ci pokażemy‚ co tu się dzieje". I rzeczywiście‚ pokazali... To była makabra: kompletny głód‚ a w okolicy ani jednego sklepu‚ brud‚ pijaństwo‚ dziewczyny pozbywały się płodów‚ wrzucając je do dołów‚ w których lasowało się wapno. Taka była Nowa Huta. Jak to zobaczyłem‚ wróciłem do Warszawy i rąbnąłem - z oburzeniem i młodzieńczym zapałem - reportaż. Tarłowska się za głowę złapała‚ ale kopie tekstu dostały się do zespołu‚ a zespół redakcyjny mieliśmy bardzo bojowy i koledzy zajęli twarde stanowisko: drukować!
Muszę się przyznać‚ że dopomogłem temu. Cenzorem w "Sztandarze" był mój kolega ze studiów Miecio Owczarczyk i w przeddzień publikacji poszedłem do niego i powiedziałem: "Mietek‚ jak ty mi tego nie puścisz‚ ręki ci więcej nie podam". I on się odważył‚ co później‚ biedak‚ przypłacił zawałem.
Ją zawieszono‚ mnie groziło wyrzucenie. Koledzy poradzili mi jednak: jedź do Nowej Huty i się tam schowaj. Tak zrobiłem‚ a w kombinacie numery "Sztandaru Młodych" z moim artykułem wisiały na murach i płotach. Zadekowałem się‚ a tymczasem Bierut powołał specjalną komisję z Szydlakiem‚ który był wtedy sekretarzem Zarządu Głównego ZMP‚ na czele. Ta komisja udała się do Nowej Huty‚ gdzie zobaczyła, co i jak‚ a gołym okiem widać było cały dramat‚ i w końcu chciała też rozmawiać ze mną. Ale moi ZMP-owcy zażądali gwarancji‚ że nic mi się nie stanie. W końcu gwarancje uzyskali‚ a po wnioskach komisji wywalono z kombinatu całą dyrekcję i komitet partyjny‚ także w Warszawie‚ w stosownym ministerstwie‚ zrobiono czystkę. No i potem‚ trochę w nagrodę‚ naczelna spytała mnie‚ co bym chciał robić. Odpowiedziałem‚ że bardzo chciałbym wyjechać za granicę. I tak się stało‚ z tym że pojechałem do Indii‚ choć myślałem o Czechosłowacji. Nie byłem przecież jeszcze nigdzie‚ niczego nie widziałem. Ciągle jest jednak dla mnie niezrozumiałe‚ jak mogli pana wysłać do Indii bez znajomości angielskiego. Do głowy nie przychodziło nikomu‚ by to sprawdzić. Wtedy zresztą warunkiem dostania się np. na placówkę zagraniczną była właśnie nieznajomość języka danego kraju. Żeby taki szyfrant nie mógł się porozumiewać z kimkolwiek spoza ambasady. Czasem i ambasadorowie nie bardzo potrafili się wysłowić.
Miałem jeszcze słowniczek i kułem słówka. Bardzo się do tego przykładałem i potem następne języki już wykuwałem w porę‚ w straszliwym znoju.
Zastałem ciekawą sytuację‚ bo zostało zdjęte całe kolegium "Sztandaru Młodych" za solidarne poparcie "Po prostu". To kolegium‚ popaździernikowe‚ wybrane zostało jak najbardziej demokratycznie‚ tajnie‚ przez cały zespół redakcyjny. Po powrocie koledzy patrzyli na mnie ciekawie‚ co zrobię. Cóż‚ napisałem podanie z prośbą o zwolnienie i zaniosłem je do Zarządu Głównego ZMS. Dostałem zakaz pisania‚ bezterminowy. To była w tamtych latach popularna kara.
O nie. Nie miałem zatrudnienia‚ ale jako osoba represjonowana znalazłem się pod troskliwą opieką "Salonu Warszawskiego" i niebawem zaproponowano mi pracę w Polskiej Agencji Prasowej. "Słuchaj - usłyszałem - to jest praca anonimowa‚ tam się nie podpisuje artykułów nazwiskiem‚ a dla ciebie może to być ciekawe". Poszedłem do Michała Hofmana‚ kierownika redakcji zagranicznej‚ któremu później wiele miałem zawdzięczać, i zostałem przyjęty - do redagowania "Biuletynu Specjalnego"‚ jako specjalista od Azji. Po mniej więcej roku pracy w PAP uznałem‚ że dalej nie mogę‚ bo zwariuję. To była katorżnicza robota. Przychodziło się o 9 rano‚ a wychodziło po 21‚ przez cały czas ślęcząc nad agencyjnymi depeszami‚ wszystkimi w obcych językach. Tłumaczyłem je i na ich podstawie pisałem teksty. Musiałem z tego wybrnąć‚ w czym pomogło mi... wojsko. Wymyśliłem sobie‚ że ucieknę z PAP do armii. Zgłosiłem się do WKR i zacząłem jakiemuś kapitanowi klarować‚ że chcę - jako ochotnik - pogłębić wiedzę wojskową i służyć ojczyźnie. Spojrzał na mnie jak na wariata‚ ale że mieli akurat jakieś braki kadrowe‚ wypisał mi skierowanie do Wojskowej Szkoły Artylerii w Toruniu. "Dobrze - mówię - ale poproszę o pismo do pracy‚ bo nie będę chcieli mnie puścić". No i przyszło do PAP wezwanie dla mnie‚ a że wojsku się nie odmawia‚ musieli mnie zwolnić. Skakałem z radości‚ że wreszcie uwolnię się od tej strasznej pracy.
Miałem straszliwego pecha. Przeszedłem szkolenie oficerskie‚ dostałem porucznika i wszystko szło świetnie do momentu‚ kiedy wysłano nas na strzelanie‚ na poligon do Orzysza‚ na Mazury. Byłem dowódcą działonu‚ który nieoczekiwanie wypadł znakomicie. Strzelaliśmy na piątkę‚ za co przebywający tam akurat na inspekcji jakiś generał‚ chyba Kunicki się nazywał‚ w nagrodę zwolnił nas do cywila. Mnie też. W Toruniu zdałem sorty mundurowe i zgnębiony‚ załamany wróciłem do Warszawy.
Na szczęście‚ nie. Wychodziła już "Polityka"‚ mająca jakoś wypełnić lukę po "Po prostu". Niemalod razu pojechałem do Afryki‚ gdzie niedawno Ghana uzyskała niepodległość i na wielką skalę ruszył proces dekolonizacyjny. Pisałem stamtąd reportaże‚ które później weszły do książki "Czarne gwiazdy". Po doświadczeniu w Ghanie uznano‚ że się sprawdziłem i gdy znów w Afryce zawrzało‚ "Polityka" zawarła deal z PAP‚ że to ja tam pojadę. A właśnie gotowało się w Kongo‚ gdzie wręcz zagrażał wybuch wojny światowej. Tam byli zaangażowani i radzieccy‚ i interwenci zachodni‚ głównie belgijscy‚ bo to była kolonia belgijska. Jedna wielka beczka prochu. Bez problemu dostał się pan do ogarniętego wojną kraju? Z ogromnymi problemami. Zacznę od tego‚ że wcale nie miałem zgody na wyjazd do Konga‚ a do Nigerii. Pomyślałem sobie jednak‚ że i tak tam pojadę‚ nie pytając nikogo o zdanie. Poprosiłem tylko panią Krysię z działu zagranicznego RSW‚ by załatwiła mi bilety lotnicze przez Kair‚ gdzie spotkałem się z czeskim korespondentem‚ nazywał się Jarda‚ wspaniały facet. Zabrałem się do Kongo razem z nimi.
Tak‚ bo razem z Jardą przyjechał Duszan Provażnik‚ też dziennikarz. Był on sekretarzem partii w agencji CzTK. W okresie Praskiej Wiosny ten komitet partyjny okazał się najbardziej zbuntowaną komórką. Nie zgodził się na nadanie przez CzTK wezwania do radzieckich o interwencję. Dziennikarze CzTK zachowali się dzielnie‚ za co wyrzucono ich na bruk. Może dzięki temu Duszan Provażnik został potem tłumaczem i przełożył na czeski m.in. mojego "Szachinszacha". Miał zakaz pisania‚ kłopoty finansowe i kiedy zgłosił się do mnie‚ napisałem mu oświadczenie‚ że zrzekam się na jego rzecz tantiem z przekładu na czeski. To już były lata 80. i Provażnik doprowadził do wydania w Czechosłowacjimoich książek‚ bo i "Wojnę futbolową" przełożył. A mnie poprosił‚ bym zmienił oświadczenie‚ gdyż on nie może firmować przekładów swoim nazwiskiem, podpisywał je więc nazwiskiem żony. I tak Paula Provaznikowa‚ nieznająca ani jednego słowa po polsku‚ została tłumaczka moich książek‚ autorką - skądinąd bardzo udanych - przekładów‚ za które dostała potem nagrodę czeskiego Związku Tłumaczy.
Bo były i inne teatry działań‚ aż w końcu wszystko przyćmił kryzys kubański. Ale jeśli miałbym powiedzieć‚ gdzie było najbardziej niebezpiecznie‚ najgroźniej‚ to właśnie w Kongo. Cudem uszedłem z życiem. Kiedy wróciłem do kraju‚ w redakcji "Polityki" wybaczono mi‚ oczywiście‚ odstępstwo od wyznaczonej w Polsce marszruty. Ale też poproszono do MSZ‚ gdzie pewien ważny towarzysz zapowiedział mi: "Więcej za granicę nie wyjedziecie". Ośmieliłem się zapytać: "Dlaczego?". Okazało się, że napisałem sprawozdanie do "BS"‚ gdzie spostponowałem rząd Gizengi‚ przez komunistów uważany za jedyną legalną władzę w Kongo. Ja tymczasem twierdziłem‚ że to jedno wielkie bagno‚ jeden w drugiego złodzieje‚ znienawidzeni przez lud. "Nie rozumiecie - skrzywił się ważny towarzysz - leninowskiej dialektyki i historycznych procesów marksistowskich". Za bardzo się tym nie przejąłem i wziąłem się za reportaż krajowy‚ czyli to‚ co w "Polityce" miałem robić od początku. Jeździłem po kraju‚ z czego powstał potem "Busz po polsku".
źródło: http://www.rp.pl/Literatura/301239968-Jedna-wielka-beczka-prochu---rozmowa-z-Ryszardem-Kapuscinskim.html#ap-1
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2017.01.01 11:54 Technolog Czego zazdroszczę normalnym ludziom. Opowieść o radości, smutku i problemie. [OC]

Opowieść która wyszła o wiele dłuższa, niż myślałem, o tym jak moja obsesja na punkcie karpia i inne moje dziwactwa doprowadziły dziś rano do spazmów śmiechu, po czym do moich smutnych konstatacji.
TL;DR na dole.
Moja obsesja w kwestii karpia jest dosyć znana wśród moich znajomych i nikt się specjalnie nie zdziwił, jak wczoraj na imprezie u znajomych, po którymś drinku dumnie poszedłem do kuchni usmażyć sobie karpia. Nie specjalnie wychodzi mi gotowanie pod wpływem, ale będąc pod wpływem, specjalnie mi to nie przeszkadza. :)
Lenistwo wygrało i zamiast karpia usmażyć sobie wcześniej w domu i na imprezie tylko podgrzać na patelni, smażyłem na imprezie od surowego. Oczywiście skończyło się to tym, że nie był usmażony wystarczająco, ale jak pisałem, w takim stanie mi to nie przeszkadza. Najebałem przyprawy do ryb co któryś kęs i smakowało.
Dziś obudziłem się nagle, przed świtem. W pierwszych sekundach, jeszcze wciąż nieco zamroczony alkoholem, nie wiedziałem co się dzieje. Gdy się dowiedziałem, to jednocześnie dwóch rzeczy. Dowiedziałem się, co się dzieje oraz, że prawdopodobnie nie zdążę.
Niedosmażenie karpia postanowiło dać o sobie zdać.
Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, uznaję swoje osiągnięcie za pół-sukces. Tak, nie zdążyłem do ubikacji. Szczęśliwie przynajmniej zdążyłem wyskoczyć z łóżka, a że nie mam w domu dywanów, to straty nie okazały się znaczące.
Tak czy inaczej, kakofonia "fanfar" i hałasów przy otwieraniu drzwi do łazienki, obudziły moją dziewczynę, która spała w innym pokoju. Wybiega ona z niego i jej oczom ukazuje się nowe zabarwienie wykładziny w przedpokoju.
Z wrażenia zachłysnęła się powietrzem.
Duży błąd.
Kojarzycie smród własnej kackupy, prawda? Smród taki, że aż szczypią oczy.
Teraz zintensyfikujcie ten zapach po wielokroć.
Gdyż ponieważ kolejnym moim dziwactwem jest to, że po zakrapianej imprezie lubię się nawpierdalać jedzenia. Trudno nazwać tę czynność jedzeniem, to jest łapczywe wrzucanie w siebie jedzenia, wręcz zwierzęce.
A że nie chciało mi się już nic przygotowywać, niewiele myśląc dorwałem się do jednego ze słoików, którymi się czasem zaspokajam głód (bo trudno to nazwać odżywianiem się), gdy nie chce mi się dla siebie gotować. Słoik, który dziś w nocy opróżniłem, wyglądał przed opróżnieniem tak: https://secure.ce-tescoassets.com/assets/PL/314/5051007042314/ShotType1_328x328.jpg
Ponad pół kilo zupy grochowej przed zaśnięciem.
To w połączeniu z niedosmażonym karpiem spowodowało, że moja skacowana dziewczyna zachłysnęła się niemożliwym do opisania smrodem.
Drugi odruch: chciała biec do łazienki. Pierwszym był oczywiście wymiotny.
Pobiegła do zlewu w kuchni i zaczęła się naciągać.
Znowu zaczynam się śmiać jak to sobie przypominam. Im głośniejsze odgłosy wydawałem z łazienki (nie zdążyłem zamknąć za sobą drzwi), tym bardziej ją naciągało w kuchni z obrzydzenia. Im ona głośniej stękała w kuchni, tym ja bardziej pierdziałem, bo zaczynałem się śmiać. W końcu wybuchnąłem głośnym śmiechem, pierdząc przeraźliwie jednocześnie. Absurdalna komiczność sytuacji dotarła w końcu do świadomości mojej dziewczyny i też zaczęła się śmiać. Zaczęła się karuzela śmiechu, ja śmiałem się patrząc na pozostawione na podłodze w łazience brązowe ślady, ona patrząc na niegdysiejszą treść swojego żołądka w zlewie, oboje ryczeliśmy ze śmiechu przy nieustającym akompaniamencie dźwięków z mojej dupy, które powodowały kolejne eksplozje śmiechu.
To, że ludzie potrafią zesrać się ze śmiechu, nie jest legendą. Ruchy, które nasze ciało wykonuje śmiejąc się do rozpuku, mogą spowodować utratę kontroli nad jelitami i zwieraczem.
Szczęśliwie ja byłem już w tym szczególnym miejscu w mieszkaniu, w którym mi nie przeszkadzało, że srałem ze śmiechu.
W końcu udało nam się zatrzymać tę radosną karuzelę, ona zaczęła otwierać okna, ja podmyłem siebie, podłogę i kibel.
Ostatecznie zamknęła się w swoim pokoju, opatulona w łóżku, z mikrouchylonym oknem. Ja też postanowiłem zamknąć się w swoim, żeby nie smrodzić na całe mieszkanie, bo co prawda sraczka się skończyła, ale gazy nie, wobec czego mieliśmy jeszcze kilka napadów śmiechu przez zamknięte drzwi wywołane spontanicznymi odgłosami części ciała, która przydaje się także do siedzenia.
Teraz ona śpi, ale ja oczywiście kurwa nie dałem rady zasnąć, bo przylazły demony. Normalny człowiek po takim wspólnym uśmianiu się do łez, zasnąłby spokojnie sobie. Próbowałem. Do pierwszego szarpnięcia. I się wkurwiłem.
Zazdroszczę ludziom normalnym, bo nie wiedzą, jaką cenę ja płacę za bycie nieprzeciętnym. Nie chcę brzmieć tutaj wyniośle, ale spytajcie się siebie, kiedy ostatnio będąc samemu z partnerem w domu śmialiście się do łez.
My dzisiaj. I zdarza nam się to nierzadko. Gdy czasem pytamy o to jakąś parę, kiedy ostatnio śmiali się do łez będąc tylko we dwoje, niektórzy patrzą po sobie ze wstydem.
Ale zastanawiam się, czy taki śmiech nie jest odreagowaniem problemu. Problemu, którego ciężaru chyba nigdy nie zrozumie osoba, która go nie doświadczyła. Tak jak najedzony nie rozumie głodnego.
Czasem mocno rzucam się w trakcie snu, a w szczególności przed zaśnięciem. Moje byłe i aktualna mniej więcej raz w miesiącu doznawały jakichś lekkich obrażeń. Traktowaliśmy to jako niezbyt duży problem, bo nim nie był. Do czasu, aż pewnej nocy o mało nie wybiłem swojej ukochanej oka łokciem. Nie obyło się bez kurewskiego strachu i jazdy na pogotowie. Gałka oczna zakrwawiona w środku, pod okiem wielkie limo.
Od tego zdarzenia przestaliśmy spać w jednym łóżku. Miałem nadzieję przez jakiś czas, że może mi się polepszy, ale nie, szarpnięcia wciąż się zdarzały. Co jakiś czas spałem przy zapalonym świetle i nagrywałem swój sen na wideo, mam też apkę mierzącą fazy snu. Nadal się rzucam.
Są szczęśliwe pary, które śpią oddzielnie. Ale nie na etapie związku, gdy wciąż jesteśmy siebie głodni, gdy jeszcze nie mieszkamy razem. Półśrodków w postaci takiej, że ja z nią leżałem, czekałem aż zaśnie i wychodziłem do swojego łóżka, próbowaliśmy. Jak wychodziłem, ona się budziła i była smutna, że idę, jednocześnie miała świadomość, że jak zostanę, mogę jej niechcący wyrządzić prawdziwą krzywdę. Z eks zdarzyło mi się, że przygryzła sobie język, gdy się szarpnąłem śpiąc i uderzyłem ją w szczękę. Gdybym dowalił łokciem w szczękę z taką siłą, jak walnąłem swoją ukochaną w oko, to język by został zapewne odgryziony.
Duże łóżko? King size i tak za małe. I tak muszę mieć duże, bo jestem bardzo wysoki. To kolejna kwestia. Ja po prostu mam masę. Będąc kobietą średniego wzrostu, nie czujesz się bezpiecznie leżąc przy dwumetrowym, ponad stu-kilowym dryblasie, który może nagle szarpnąć się z całej siły albo machnąć ręką.
I w tym tkwi chyba największy problem. Poczucie bezpieczeństwa, bliskości, ciepła, którego nie mogę dać w łóżku na całą noc ani jej, ani żadnej innej kobiecie. Rzecz w tym, że ona nie potrafi nic poradzić na to, że pragnie tej bliskości całą noc, że czuje smutek, gdy budzi się w nocy, a mnie nie ma przy niej. A ja widzę ten smutek i jestem bezsilny. Ona chciałaby go ukryć, ale nie potrafi. Zdarzyło się, że płakała z tego powodu w nocy. Słyszałem, jak ją wczoraj na imprezie koleżanka pytała, czy wciąż nie śpimy razem w nocy.
Z tego powodu prawie zupełnie przestała zostawać na noc. Po co, skoro nawet jeśli uprawiamy seks, ja potem w końcu muszę iść do innego łóżka, a ona rankiem i tak obudzi się w pustym łóżku. Wspólne powroty z imprez są wyjątkiem.
Nie robiłem żadnych postanowień noworocznych, dla mnie to dziecinada. To znaczy jak ktoś ma ochotę i mu to pomaga, proszę bardzo. Wielu z nich nie udaje się zrealizować. Jak ktoś chce naprawdę postanowi coś zrobić, to zrobi nie z powodu daty w kalendarzu, ale z powodu wytrwałości i silnej woli, niezależnie od okresu w roku.
Natomiast te dzisiejsze wydarzenia spowodowały, iż rzeczywiście mam postanowienie. Wstępnie orientowałem się w temacie wcześniej i wiem, że są specyfiki ograniczające takie nocne zachowanie i nie mam tutaj na myśli jakichś ziółek z reklam telewizyjnych na problem nóg, ale odpowiednie leki przepisane przez lekarza specjalistę. Są specjaliści od zaburzeń sennych.
Wcześniej zdawało mi się, że trucie się chemią nie jest tego warte i moja dziewczyna podzielała ten pogląd. Leki te nie mają bardzo wysokiej skuteczności i nie likwidują problemu, ale go zmniejszają, co w moim przypadku uznałem za niewystarczające. Mój cios nawet słaby, może być silny. Jednak dziś postanowiłem przynajmniej spróbować. Do tego rozeznam temat głębiej, popytam tutaj na Reddit w jakichś odpowiednich miejscach jak sobie ludzie z tym radzą.
Na razie poza lekami, rozsądnym pomysłem wydaje mi się pewna konstrukcja. Zasadniczym problemem są moje ręce, którymi mogę wyrządzić prawdziwą szkodę jej głowie. Kopnięciami nogi dziewczynie nie złamię, najwyżej będzie siniec (był i to nie jeden).
Myślę o przesuwanej szybie ze szkła hartowanego o długości może niecałego metra, której krawędzie byłyby pokryte jakąś gumą albo pluszem. Przed zaśnięciem bym zsuwał szybę na łóżko. Wciąż byśmy się mogli widzieć, wciąż moglibyśmy się trzymać za dłonie w okolicach moich bioder, wciąż mogłaby grzać sobie stopy o moje nogi. Byłaby to jakaś bliskość, byłaby to prawdziwa bliskość z pewną niewygodą. Nie byłaby sama, budząc się w nocy. Byłbym tam, mogłaby mnie dotknąć. Ja nie byłbym sam. Chociaż mnie to w sumie aż tak nie przeszkadza. Ale bardzo mi przeszkadza to, że ją ta sytuacja smuci.
W międzyczasie pisania tego zdążyłem już się ucieszyć, poszedłem do niej położyć się na chwilę licząc na to, że ją to obudzi, nie przeliczyłem się i już cała w skowronkach robi śniadanie ze świadomością, że postanowiłem rozwiązać problem.
Ten post ma jakąś terapeutyczną wartość, zacząłem go pisać chcąc się jedynie podzielić anegdotą, trochę wyżalić. Ostatecznie podczas pisania zacząłem więcej o nim myśleć i podjąłem decyzję, żeby potraktować go poważnie i rozwiązać.
Nie mam pojęcia, czy komuś zechce się czytać tę ścianę tekstu, ale to raczej drugorzędna sprawa teraz już dla mnie. Chociaż jeśli ktoś dotrwał i ma jakieś inne pomysły na rozwiązanie naszego problemu, chętnie się zapoznam.
Zastanawiam się także, jak znaleźć kogoś, kto by mi taką konstrukcję wykonał. Może na lokalnym forum poszukam jakiegoś inżyniera-konstruktora. Bazą konstrukcji może mógłby być ścienny uchwyt na telewizor? Będzie na ten temat myślane.
TL;DR: Sraczka, rzygi, śmichy chichy, poważny problem, decyzja o jego rozwiązaniu.
submitted by Technolog to Polska [link] [comments]


2016.11.02 11:34 ben13022 Mirosław Hermaszewski na 75-lecie: Nie cierpię 'Gwiezdnych Wojen'

Joanna Dzikowska:
O czym śni się w kosmosie?
Generał Mirosław Hermaszewski:
A jak było wtedy naprawdę?
Czym zajmował się pan na statku kosmicznym?
Był czas na rozmowy o tym, jak jest pięknie?
Po powrocie na Ziemię oprócz szampana był też chleb.
Czuł się pan bohaterem narodowym?
Czyli jak?
Co było najtrudniejsze?
Loty kosmiczne w tamtych czasach były częścią walki o wpływy polityczne. A po co dzisiaj latać w kosmos?
Myśli pan, że nie jesteśmy sami?
Czy w kosmosie myśli się o Bogu?
A czemu pisze pan o kosmosie z wielkiej litery?
Gen. Mirosław Hermaszewski :
Urodził się w 1941 roku w Lipkach na Wołyniu, na dawnych Kresach. Po repatriacji w 1945 roku zamieszkał z rodziną w dolnoslaskim Wołowie, gdzie skończył szkołę średnią. Przygodę z lotnictwem zaczął w Aeroklubie Wrocławskim w 1960 roku. Potem został pilotem wojskowym, latał m.in. na samolotach MIG-21.
Łącznie w powietrzu spędził za sterami 2047 godzin i 47 minut, wykonał 3473 starty i lądowania. Lot pożegnalny odbył 5 października 2005 roku na pokładzie myśliwca MiG-29UB. W 1978 roku jako pierwszy i, jak dotąd, jedyny Polak poleciał w kosmos. W ośmiodniowy lot kosmiczny na statku Sojuz-30 wraz z Rosjaninem Piotrem Klimukiem w ramach międzynarodowego programu kosmicznego Interkosmos.
Otrzymał wiele odznaczeń, m.in. rosyjski medal "Za zasługi w podboju kosmosu", Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, Złoty Krzyż Zasługi, odznakę "Pilot Wojskowy klasy mistrzowskiej", Order Uśmiechu, Złotą Gwiazdę Bohatera Związku Radzieckiego czy Order Lenina.
źródło: http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,142076,20832661,miroslaw-hermaszewski-nie-cierpie-gwiezdnych-wojen.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.04.21 11:04 SoleWanderer ONR w Białymstoku - Maciej Kącki o wystawieniu sztuki: Biała siła czarna pamięć

http://wyborcza.pl/duzyformat/1,151493,19947134,onr-w-bialymstoku-macie-sie-czego-bac.html
Na wyborczej wisi też wideo - zapis kazania księdza Międlara.
Pod teatr przyszło 50 wszechpolaków. Niektórzy przyjechali z Poznania z transparentem: "Poznań przeprasza za Kąckiego". Jest też grupa kobiet katoliczek. Jedna mówi, że z teatru śmierdzi czosnkiem. Reportaż Marcina Kąckiego
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
W październiku ub. roku wydałem książkę "Białystok. Biała siła, czarna pamięć". To historia miasta, w którym przed wojną mieszkało ponad 50 tys. Żydów - ponad połowa mieszkańców. Piszę o przykładach zapomnienia historii, rodzenia się nienawiści nacjonalistycznej, o establishmencie, który wiesza banery z hasłami wielokulturowości i tolerancji, ale zabiera pieniądze fundacji, która tolerancji chce uczyć w białostockich szkołach. Konsekwencji nie ponosi za to katecheta, którego uczniowie rysują żydowskie czołgi najeżdżające na Polskę. Są też w niej reportaże o "żołnierzach wyklętych", jest cud eucharystyczny z Sokółki odkryty przez białostockich naukowców pod mikroskopem.
Książkę przeczytał Piotr Ratajczak, reżyser teatralny. Zaproponował jej wystawienie Agnieszce Korytkowskiej-Mazur, szefowej Teatru Dramatycznego w Białymstoku.
Prace nad sztuką ruszają w lutym, bez rozgłosu, choć książka podzieliła miasto: jedni uznali, że dowiedzieli się o nieznanej historii Białegostoku, inni przekreślili ją jako szkalującą wizerunek. Książkę w spektakl zmienia Piotr Rowicki, dramaturg. Ratajczak, wysoki, z bujną czupryną, w okularach, stoi przed aktorami w sali prób. Słychać okrzyki z korytarza, gdzie trwa próba do "Romeo i Julii". Ratajczak wybrał do przedstawienia "Biała siła, czarna pamięć" pięciu aktorów teatru białostockiego i dwóch z Warszawy.
CZYTAJ TEŻ: "Białystok. Biała siła, czarna pamięć Kąckiego: wstrząsający obraz Polski w pigułce"
Zatrzymać sztukę!
21 marca, posiedzenie rady miasta. Przewodniczący składa życzenia wielkanocne, chce zamknąć posiedzenie, ale na mównicę wchodzi Krzysztof Stawnicki, 33-letni radny Prawa i Sprawiedliwości, szef komisji kultury w urzędzie miasta. Szykowny garnitur, zadbana fryzura. W dłoni trzyma gruby plik kartek.
Po posiedzeniu rady miasta w teatrze zaczyna się przepytywanie, szukanie kreta: ten sympatyzuje z PiS, tamten ma brata księdza. Atmosfera siada.
Marszałek dostaje pismo od kilku radnych PiS. "Z niepokojem i smutkiem" informują, że "scenariusz spektaklu podsycony jest szyderstwem i pogardą wobec poszczególnych, dających się łatwo zidentyfikować osób", że "znieważa i wyśmiewa wiarę chrześcijańską, tradycje i patriotyzm". A przecież, argumentują: Białystok "jest ładnym, czystym miastem i regionem zamieszkanym przez życzliwych, gościnnych, wrażliwych na ludzką biedę, otwartych, szanujących tradycję i kochających Ojczyznę ludzi".
Ratajczak: - Pytania radnych, czy konsultowaliśmy scenariusz, były dla mnie szokiem. Na próbach marnujemy czas, śmiejąc się, jaki to znów protest się odbył i co nas czeka. Groteska i groza.
Następnego dnia aktorzy widzą przez okna sali prób dym i ogień. Podchodzą zdenerwowani - to Młodzież Wszechpolska pali pod teatrem kukłę Angeli Merkel.
CZYTAJ TEŻ: "Biała siła, Białystok"
Wymiociny
4 kwietnia do marszałka województwa podlaskiego przychodzi list od organizacji katolickich z Białegostoku. Piszą, że "zawarte w scenariuszu treści nie mają nic wspólnego ze sztuką, są szyderstwem z naszego chrześcijaństwa, patriotyzmu, tradycji, tych wartości, które są nam drogie i których będziemy bronić". Żądają zdjęcia "pseudosztuki" i mają nadzieję, że władze będą "baczniej przyglądały się repertuarowi teatru". List podpisały: Civitas Christiana, Ruch Społeczny im. Lecha Kaczyńskiego, Stowarzyszenie Katolickich Lekarzy Polskich, czciciele Miłosierdzia Bożego, Rycerstwo Niepokalanej, Klub Inteligencji Katolickiej i kilka innych.
Inicjatorem była Civitas Christiana, która swój rodowód ma w PRL - wypączkowała z PAX-u. To obecnie jedna z najbogatszych organizacji katolickich w Polsce. Należy do niej spółka produkująca płyny do mycia Ludwik. W Białymstoku ma siedzibę na parterze nowego osiedla. Z przedsionka widzę w środku grupę młodzieży, modlą się z księdzem. Słyszę modlitwę.
"Pod Twoją obronę uciekamy się, święta Boża Rodzicielko".
Pracownik Civitas, młody mężczyzna, patrzy na mnie czujnie, nim skojarzy moje nazwisko z książką i sztuką sceniczną. Odmawia rozmowy, daje mi telefon do dyrektorki Bogusławy Węcław.
"Ale od wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać, Panno chwalebna i błogosławiona".
Dzwonię. Węcław nie pozwala mi dokończyć pytania: co ją wzburzyło, by napisać protest?
CZYTAJ TEŻ: "Białystok. Tu obcych wita się ogniem"
Czapka biskupa
Rozmawiam wieczorem z Agnieszką Korytkowską-Mazur przez telefon, mówi, że wezwał ją wicemarszałek odpowiedzialny za kulturę, będzie też ponoć arcybiskup. Wsiadam w nocny pociąg z Poznania, rano jestem w Białymstoku. Wchodzimy razem do gabinetu wicemarszałka Macieja Żywno. To 40-latek z PO, uchodzi za otwartego. Broni organizacji społecznych, które starają się prowadzić w szkołach warsztaty z tolerancji. Arcybiskupa nie ma.
CZYTAJ TEŻ: "Rasizm w Białymstoku. Kto ma kumpla skina?"
Poseł się nie puka
Młodzież Wszechpolska z Białegostoku ostrzega w internecie, że "po raz kolejny środowiska lewacko-liberalne próbują szkalować dobre imię naszego miasta". "Książka kłamie", "spektakl kłamie" - piszą i zapowiadają protest pod teatrem w dniu premiery - 16 kwietnia.
Szefem MW w Białymstoku jest Marcin Zabłudowski, 24-latek z bujną grzywką zaczesaną gładko na bok. Ubrany modnie, mówi stanowczo, poważnie.
Bernard Bania, aktor białostocki, gra w sztuce prokuratora, narodowca oraz biskupa. Słyszał, że w Białymstoku żyli Żydzi, ale nie znał skali, dowiedział się z książki. Ojciec Bernarda był znanym trenerem klubu Jagiellonii Białystok, nie narzeka na miasto, uważa, że to dobre miejsce do życia. Boi się protestów? Skądże, wzbudziły w nim jeszcze większą przekorę, by grać. Już raz to przeżył. Gdy w Białymstoku 14 lat temu wystawiano "Konopielkę", środowiska katolickie protestowały przeciwko pokazanej w sztuce postaci Chrystusa.
Bania waha się chwilę, gdy pytam o jego rodzinę: - Dopóki nie zacznę dostawać informacji, że zagrożona jest moja rodzina, będę grał.
Wyjmijcie gaśnice
Dyrektorka Korytkowska trzy dni przed premierą zostaje zaproszona na posiedzenie sztabu kryzysowego w urzędzie miasta, by omówić bezpieczeństwo widzów, gdyby protesty wymknęły się spod kontroli. Widzi też na spotkaniu dwóch młodych mężczyzn z Obozu Narodowo-Radykalnego i jednego z Młodzieży Wszechpolskiej. Ten z MW parska, gdy policjant mówi, że nie wolno podczas protestów wzywać do nienawiści.
ONR-owcy, jak mówią policji, zaczną mszą w katedrze białostockiej z okazji 82. rocznicy powstania organizacji, potem przejdą przez miasto, koło teatru. Policjanci chcą, by zmienili trasę, bo w teatrze premiera. ONR obiecuje, że skończą dwie godziny przed premierą.
Przedstawiciel straży pożarnej mówi Korytkowskiej na osobności: - Macie sprzęt gaśniczy? Niech będzie w pogotowiu. Sprawdźcie, czy kamery sprawne, udrożnijcie drogi ewakuacyjne, wynieście ostre przedmioty.
Policjant: - Na widowni będzie kilku tajniaków, ale przed premierą sprawdzajcie przy wejściu na spektakl dowody osobiste gościom, by nikt nie pożądany się nie przedarł.
Do teatru przychodzi anonimowy mail:
"Zapewniam was: MACIE SIĘ CZEGO BAĆ! Nie chodzi o agresję; samym tylko wydechem was lewaki zdmuchniemy! A ta wasza Biała siła to niewyobrażalny, grafomański do bólu gniot!". Korytkowska przekazuje mail policji. Pogróżki są też na forach internetowych.
Do teatru przychodzi starsza kobieta, siwe włosy, szara jesionka. Usłyszała w kinie Ton, które należy do parafii katedralnej, że obowiązkiem każdego katolika jest protestować przeciwko spektaklowi. Ona też przyjdzie.
Do teatru dzwoni policjant.
Scena ze sztuki:
"ARCYBISKUP Każda nowa galeria handlowa jest pokropiona i pobłogosławiona.
WSZYSCY Przez Kościół katolicki i Cerkiew prawosławną.
ARCYBISKUP Każdy nowy radiowóz jest pokropiony i pobłogosławiony.
Każdy nowy pogranicznik, którzy strzeże granic i łapie przemytników, jest pokropiony i pobłogosławiony.
WSZYSCY Przez Kościół katolicki i Cerkiew prawosławną".
CZYTAJ TEŻ: "Białystok: Kuria przeprasza za mszę ONR w katedrze"
Frajerstwo Żydów
Na kilka godzin przed wieczorną premierą do katedry białostockiej, na której wisi napis "Jubileusz miłosierdzia", wchodzi w dwóch kolumnach około 50 osób trzymających flagi ONR z symbolem Falangi. Dwuszereg staje na całej długości od wejścia do ołtarza, a mszę koncelebruje młody patron narodowców ks. Jacek Międlar. Kilka miesięcy temu został usunięty z plebanii we Wrocławiu za wznoszenie rasistowskich okrzyków. Stoi w katedrze przed ludźmi z ONR i przemawia:
CZYTAJ TEŻ "Ksiądz Jacek Międlar. Kapłan od nienawiści"
Dumny nadczłowieku
16 kwietnia, sobota. Ciepło, słonecznie, białostoczanie przechadzają się ulicami centrum, siedzą w ogródkach, piją kawę, pod okienkami z lodami kolejki. Pochód ONR długi na 300 metrów, jakieś pół tysiąca ludzi, idzie w czterech szeregach przez centrum w konwoju policji. Idą dobrze zbudowani, silni mężczyźni, młodzież, kobiety. Wyszli z katedry, niosą długie zielone flagi z falangą i biało-czerwone.
Dariusz Szada-Borzyszkowski, białostocki dziennikarz, działacz społeczny, podchodzi do mnie przejęty. - Słyszałeś? Śpiewali "A na drzewach zamiast liści będą wisieć syjoniści!". Nikt nie reaguje, policja patrzy.
Pochód wznosi okrzyki o wielkiej Polsce, które słychać na kilometr. Policjanci się przysłuchują, pochód przesuwa się spokojnie, miarowo.
Pod teatrem chwilę wcześniej stała grupa około 50 osób z Młodzieży Wszechpolskiej. Niektórzy przyjechali z Poznania, rozwiesili transparent z napisem "Poznań przeprasza za Kąckiego". Jest też grupa kobiet katoliczek. Jedna z nich mówi, że z teatru śmierdzi czosnkiem.
Premiera odbywa się bez przeszkód. Zaczyna się od sceny protestu narodowców, którym patronuje ksiądz. Została wymyślona dwa miesiące wcześniej. Jedna z ostatnich scen - rozświetlona swastyka przyciska aktorów do podłogi.
Na widowni jest radny Stawnicki, który domagał się zdjęcia sztuki, bo jest kłamliwa i pokazuje miasto jako stolicę faszyzmu.
Stawnicki szybko wychodzi, gdy rozlegają się oklaski na stojąco.
Chcę iść po sztuce na koncert do klubu Gwint na Politechnice Białostockiej. ONR zapowiadała, że zagra tam zespół Nordika. Wśród szlagierów: "Dumny nadczłowieku", "Narodowi socjaliści" czy "Biała kurwa czarnucha". Ale koncert zamknięty, tylko dla ONR.
Rektor uczelni tłumaczy, że "nie miał możliwości rozwiązania umowy i odwołania imprezy wyłącznie na podstawie podejrzeń odnośnie światopoglądu i przekonań politycznych".
Za to biuro Politechniki opiekujące się studentami zagranicznymi wysyła do nich list:
"16 kwietnia odbędzie się w Białymstoku marsz organizacji nacjonalistycznej. To Obóz Narodowo-Radykalny propagujący idee rasistowskie. W związku z tym stanowczo zalecamy nieopuszczanie pokoi do godz. 3 w nocy z soboty na niedzielę. Prosimy o pozostanie wewnątrz budynku akademika".
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


Ma 25 lat i nigdy nie była w związku On Nie Chce Związku?! Odpowiedzią Mogą Być Geny... 11.Casanova - Nie chcę być sam Czy można uratować ten związek Jak Poznać Że Ona Cię Nie Kocha - 4 Oznaki Że Ona Nie Chce Z Tobą Być Guernica y Luno - nie będziesz szedł sam [tekst] Lepiej być w związku, niż nie  #LepiejKochaj odc. 1 NNC - „Nie obiecuj nigdy związku...” (Prod. Tundra Beats) 'Nigdy Nie Byłem W Związku I Nie Miałem Dziewczyny - 21-40 Lat' Zalety Toples - Nie chcę mieć Ciebie tylko w Moich snach - YouTube

Nie chcę być w związku Papilot

  1. Ma 25 lat i nigdy nie była w związku
  2. On Nie Chce Związku?! Odpowiedzią Mogą Być Geny...
  3. 11.Casanova - Nie chcę być sam
  4. Czy można uratować ten związek
  5. Jak Poznać Że Ona Cię Nie Kocha - 4 Oznaki Że Ona Nie Chce Z Tobą Być
  6. Guernica y Luno - nie będziesz szedł sam [tekst]
  7. Lepiej być w związku, niż nie #LepiejKochaj odc. 1
  8. NNC - „Nie obiecuj nigdy związku...” (Prod. Tundra Beats)
  9. 'Nigdy Nie Byłem W Związku I Nie Miałem Dziewczyny - 21-40 Lat' Zalety
  10. Toples - Nie chcę mieć Ciebie tylko w Moich snach - YouTube

⭐Jeżeli Ci się spodobało, subskrybuj kanał 🔔 aby być na bieżąco ! Daj łapkę w górę, udostępnij secik oraz zostaw komentarz - Wszystko to motywuje mnie do dalszej pracy ! ląd na którym nigdy więcej już nie będę sam i w życiu jak w piosence powiem że szczęście mam ... Bądź tu, nie chcę być sam - Duration: 3:42. modlitwaSERCA 2,993,288 views. Uwaga - PREMIERA! - Lepiej kilka razy zakochać się w niewłaściwej osobie, niż nie zakochać się nigdy - mówi ks. Jacek WIOSNA Stryczek w premierowym odcinku e... Toples - Nie chcę mieć Ciebie tylko w Moich snach Zapoznaj się z planem doprowadzania do trwałego związku w 12 randek i utrzymywania go na blogu, żebyś nigdy więcej nie zastanawiał się, jak poznać, że ona Cię nie kocha i potrafił ... Dlaczego Wartościowi Mężczyźni Angażują Się W Relacje Tylko Z Jednym Typem Kobiety - Duration: 18:32. Relacje- Lifestyle, Psychologia, Rozwój Osobisty 32,689 views 18:32 Abyś w najgorszym momencie Wiedział, że nigdy nie przegrasz I nigdy nie będziesz szedł sam Jesteśmy tylko ciszą Strzałą, która tnie czas Przez bardzo krótką chwilę Ale my możemy ... Majac 27 lat, 30 lat czy 40 lat i nigdy nie miałeś dziewczyny, to pytanie, dlaczego nie masz dziewczyny i co możesz zrobić, aby zmienić ten stan. Czy jesteś szczęśliwym singlem? 'Wszystko pokazywało mi, że nie powinnam być w tym związku, a ja wystraszona, bezradna tak bardzo bałam się samotności i odrzucenia że nie wyobrażałam sobie go zakończyć. Teraz mamy 2 ... Czy w dzisiejszych łatwo jest znaleźć partnera/-kę? Co sądzić o ludziach, którzy mając 20-kilka lat nie byli nigdy w związku? Zapraszam do oglądania Moje linki: Instagram: https://www ...